Piotrze, czy chcesz czy nie chcesz i tak płacisz za ratowanie "d..." komukolwiek, (15% z biletów wstępu), co jest śmieszną kwotą w "morzu potrzeb" GOPR-u. A przecież każdy chciałby w razie czego mieć do dyspozycji np. helikopter ratowniczy. Mylę się? Czyż nie lepiej, aby to ubezpieczyciele "odpalali" odpowiednio wysoką kwotę na służby ratownicze + za ratunek, a nie park narodowy? Przecież nikt nie musi płacić na GOPR, jak siedzi w domu w kapciach i ogląda tv. A tak się dzieje teraz (budżet!)... Decydujesz się na górską wędrówkę, bierzesz odpowiedzialność płacąc ubezpieczenie lub nie, ale ze wszystkimi tego konsekwencjami. Czyż nie bardziej uczciwe? Bez kombinowania - polskiej specjalności narodowej!
Basiu,
Zauważ, że TPN rozważa wprowadzenie ograniczenia liczby turystów wchodzących do parku. Spadną wpływy, spadnie wysokość kwoty "dofinansowania" TOPR-u (potrzeby jeszcze większe, sprzęt bardziej zaawansowany, warunki trudniejsze). W zeszłym roku, jak przechodziłem Tatry, nie było dnia, by nie latał na ratunek helikopter TOPR-u. A co w takim razie np. z Magurskim PN, małym, o niewielkim ruchu turystycznym. A tam też możesz ulec wypadkowi i co wtedy?
To jest tak jak ze "sztandarowym hasłem" - służbą zdrowia. Tu Piotrze też płacisz podwójnie; raz w postaci obowiązkowego ubezpieczenia zdrowotnego (nie mogąc doczekać się na wizytę specjalisty), drugi, gdy musisz iść prywatnie! Czy to też jest w porządku? Według mnie nie, ale są "gusta i guściki"...
Sorry za post trochę tylko związany z tematem...


Odpowiedz z cytatem

