tak,tak, w tą piękną majową niedzielę spacerowałem po zatopionej w kwiatach dolinie Łopienki nie wiedząc jak niecodzienne szykuje się tu zdarzenie.
Gdy już nasyciłem duszę ciszą modlitwy, szczebiotem ptaków i szumem potoku czas było wracać do samochodu stojącego w Tyskowej. Wspinam się więc po stromym zboczu ciągnąc do góry żonę gdy od strony przełęczy Hyrcza zmierza zdecydowanym krokiem człowiek w sile wieku.
- coś odpowiedział i poszedł w dół.
Ubrany nie-turystycznie, szedł jakby miał konkretny cel. W głowie coś zaświtało
- czy ja go nie znam ?
- czy to aby nie był ksiądz z Górzanki ?
Nie nie możliwe, o tej porze roku nie ma mszy w Łopience. Dziwne.
Stojąc na zboczu patrzyliśmy przez dłuższą chwilę z góry jak ten mężczyzna przywitał się z kimś kto właśnie przyjechał samochodem.
Patrzyliśmy z daleka nie wiedząc że oto zaczyna się ......


Odpowiedz z cytatem