Fotka Nr 1 jest świetna. Naprawdę robi wrażenie. To jest właśnie magia fotografii.
Czy można poprosić o oryginał na e-maila ?
Fotka Nr 1 jest świetna. Naprawdę robi wrażenie. To jest właśnie magia fotografii.
Czy można poprosić o oryginał na e-maila ?
Skoro chcesz, to pewnie. Wrzuć adres na pw, to podeślę "cięższe".:)
Nogi moczyłem, a czarty światło mi zapalali, jako że to ich Młyn.
Dla wielu atrakcja jedyną jest wodospad, ale jeśli spędzić tam trochę czasu, to kilka jeszcze urokliwych rzeczy znaleźć można, czy to powyżej, czy poniżej tej Niagary potok do ładnych zapewne zaliczyć można.
Kilka fotek wrzucę może kogoś poszukującego pomysłu na krótki spacer natchną. Na pierwszym czarty nawet widać.
Jakby kto miał życzenie, to parę więcej znajdzie tu:
http://picasaweb.google.com/vm2301/CzartowMYn#
Pozdrawiam:)
Jednego dnia popedałowałem na Markowską, więc i zjechać z niej pędem nie było problemem...hamulce zadziałały dopiero w Berezce.
Kilka jeszcze fotek tu:
http://picasaweb.google.com/vm2301/Berezka#
Zanim tam dojechałem, to trza było pod górę popedałować, potem odpocząć, a i na widoczki popatrzeć. Napadł mnie koń...znaczy konik, wlazł mi na obiektyw i zleźć nie chciał. Po obejrzeniu "parkingu" i wiaty rekreacyjnej popędziłem w dół do punktu widokowego "u wrót" Bereźnicy Wyżnej
Ostatnio edytowane przez vm2301 ; 12-08-2009 o 22:27
Kilka fotek z Bereźnicy pokażę potem, z Berezki już były (sorry, że tak mieszam).
musiałem zmodyfikować swoje plany, więc pozostało mi podrałować drogą przez Hoczew na Baligród (nigdy więcej)
Ćwiczyłem potem "zjazd swobodny asfaltem", bez hamulców się nie obyło
Dojechałem do dzwonnicy, potem kościoła i przez Hoczew jak głupi podrałowawszy w kierunku grodu Balów natknąłem się na wywaloną ciężarówkę z drewnem (zdjęcia dwa w wątku o monstrach, teraz się nie chcą załadować) i w oczy rzuciło mi się zazwyczaj chyba zamieszkane gniazdko...nie tym razem
Może i tak, drzewo zmieniło nieco położenie, ale nie przesunęło się więcej niż o jakieś 1-2 metry.
Może poszła większa fala, gdzieś tam miejscowi o podtopieniach wspominali.
Taki czas, to jedna z niewielu okazji, by odwiedzić Solinę, której unikam jak ognia w okresach, gdy pojawia się tam więcej ludzi niż np. tym razem.
Po zaporze pałętało się ok. 12 osób, z czego 1/3 to stado pod przewodnictwem moim.
Zimno, smętnie, nudno, kiepska widoczność i pustki...ale i tak nie miałem ochoty biec jak pewnego lipcowego popołudnia, gdy znajomi poprosili, by ich tam zawieźć.
O wiele lepiej.
Tylko jeden problem zaprzątał mi umysł, powodując niepewność i niepokój, dziwnie głośne bicie serca...decyzja, gdzie zaparkować, skoro wszystko puste...
Wybraliśmy podjazd po sklep samoobsługowy chyba, marketem dumnie się nazwał, jeno ... zamknęli go ... czy z braku klientów, czy potrzeby remontu.
Ranek ponury, śniegu dosypało, optymizm wzrasta.
Inwentarz śpi, kawa wypita, szukam z nudów kurna roboty...coś chyba z łbem nie tak, przecież wolne mam...
Trochę lepiej.
Za oknem nadal nieźle.
![]()
Przyszedł czas na spacerek zimową porą, śniegu momentami po pas, zazwyczaj po kolana, nigdy mniej niż do kostek
Inwentarz z radością brnie...
...czasami jeno odpocząć musi lub orła wywinąć.
![]()
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)