No i Bereźnica Wyżna.
No i Bereźnica Wyżna.
Ostatnio edytowane przez vm2301 ; 12-08-2009 o 23:46
ciąg dalszy...a w sumie koniec...Bereźnicy![]()
Tygodniowy wyjazd, pod hasłem "odpocząć i trochę tylko dupą ruszyć".
Raz, że zaległości w kontaktach rodzinnych trza od czasu nadrabiać, dwa lekka niedyspozycja - nie sprzyjały kilkugodzinnym, mrożącym krew w żyłach wyprawom w Bieszczady Wysokie.
Pierwszy dzionek upłynął na sprzątaniu chałupy i zaopatrzeniu na najbliższe dni w baligrodzkich marketach. Stąd nie omieszkałem rzucić okiem na postępy w pracach w cerkwi.
No i rozgrzewanie domu i siebie, niekoniecznie tylko za pomocą kominka![]()
Następnego dnia powitało nas ponure niebo i niezbyt niska temperatura.
Po śniadaniu spacer na Rabe, jak zwykle zresztą, taka kurna tradycja.
Śniegu nie za dużo, sypnąć dopiero miało najbliższej nocy.
Potok zamarznięty w sporej części, śniegołomy się moczą - za ich sprawą chyba niebawem zdemontowano mostek.
Droga przejezdna, nie posypana.
Nie za zimno.
Przyjemnie.
Babom nie chciało się brnąć w śniegu na kamieniołom, następnego dnia dopiero odkryły uroki "taplania się" w śniegu po kolana.
Może i tak, drzewo zmieniło nieco położenie, ale nie przesunęło się więcej niż o jakieś 1-2 metry.
Może poszła większa fala, gdzieś tam miejscowi o podtopieniach wspominali.
Taki czas, to jedna z niewielu okazji, by odwiedzić Solinę, której unikam jak ognia w okresach, gdy pojawia się tam więcej ludzi niż np. tym razem.
Po zaporze pałętało się ok. 12 osób, z czego 1/3 to stado pod przewodnictwem moim.
Zimno, smętnie, nudno, kiepska widoczność i pustki...ale i tak nie miałem ochoty biec jak pewnego lipcowego popołudnia, gdy znajomi poprosili, by ich tam zawieźć.
O wiele lepiej.
Tylko jeden problem zaprzątał mi umysł, powodując niepewność i niepokój, dziwnie głośne bicie serca...decyzja, gdzie zaparkować, skoro wszystko puste...
Wybraliśmy podjazd po sklep samoobsługowy chyba, marketem dumnie się nazwał, jeno ... zamknęli go ... czy z braku klientów, czy potrzeby remontu.
Ranek ponury, śniegu dosypało, optymizm wzrasta.
Inwentarz śpi, kawa wypita, szukam z nudów kurna roboty...coś chyba z łbem nie tak, przecież wolne mam...
Trochę lepiej.
Za oknem nadal nieźle.
![]()
Przyszedł czas na spacerek zimową porą, śniegu momentami po pas, zazwyczaj po kolana, nigdy mniej niż do kostek
Inwentarz z radością brnie...
...czasami jeno odpocząć musi lub orła wywinąć.
![]()
Piknie.Tak trochę żal Tej Odchodzącej już.
Z drugiej strony Ta Przychodząca niebawem też cudna jest.
Ech te Cztery Panny.
Każda inna ,każda piękna.
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)