Następnego dnia powitało nas ponure niebo i niezbyt niska temperatura.
Po śniadaniu spacer na Rabe, jak zwykle zresztą, taka kurna tradycja.
Śniegu nie za dużo, sypnąć dopiero miało najbliższej nocy.
Potok zamarznięty w sporej części, śniegołomy się moczą - za ich sprawą chyba niebawem zdemontowano mostek.
Droga przejezdna, nie posypana.
Nie za zimno.
Przyjemnie.
Babom nie chciało się brnąć w śniegu na kamieniołom, następnego dnia dopiero odkryły uroki "taplania się" w śniegu po kolana.


Odpowiedz z cytatem