Tak jak wczoraj napisałem, z krytyką Naszych jeszcze jakiś czas się wstrzymam.
Na razie tylko refleksja historyczna.
Wszyscy się zgodzą, że najświetniejsze, jak dotąd, lata naszej piłki, to okres od 1972 r. (złoty medal na olimpiadzie) do 1982 (2-gi raz III miejsce na MŚ).
Nie wiem, kiedy takie tłuste lata naszego futbolu znów nadejdą.
Już we wrześniu br. rozpoczynamy eliminacje do Mundialu 2010 w RPA. Być może się zakwalifikujemy, podobnie jak do MŚ w 2006 i 2002 r. Może.
Ale nawet jeśli się nam to uda, to pragnę zwócić uwagę na duże różnice (na korzyść polskiej, i nie tylko, drużyny) w uczestnictwie w eliminacjach do Mundialu - obecnie i przed laty.
1. W czasach "trenerostwa" Górskiego, Gmocha i Piechniczka do Mundialu kwalifikowano tylko 16 drużyn z całego świata, teraz zaś (chyba od lat 90-tych ub. wieku) - już 32. Czyli dwa razy więcej. Zatem nie uczestnictwo w MŚ, lecz dopiero pomyślne wyjście z 1-szej fazy rozgrywek grupowych można by porównać do samego zakwalifikowania się do Mundialu w latach 70. i 80. ub. wieku. Uważam, że jest to zasadnicza różnica.
2. Geografia polityczna (jej zmiany) też sporo "namieszała". W miejsce jednej silnej drużyny ZSRR mamy kilkanaście innych, z reguły sporo słabszych. Podobnie, choć oczywiście w mniejszej skali dotyczy to b. Czechosłowacji i b. Jugosławii.
Rosja, Czechy i Chorwacja to wyjątki potwierdzające regułę.
Ubyła również silna i zawsze groźna w grach eliminacyjnych drużyna NRD. No bo drużyna obecnych Niemiec odpowiada zespołowi b. RFN (NRF).
Zatem w losowaniu "strefy europejskiej" jest większa szansa na napotkanie na swojej drodze jakiejś Słowacji czy innej Słowenii, które są na ogół tylko dostarczycielami punktów innym drużynom (podobnie jak w latach 70. i 80. Malta, Wyspy Owcze, grające zresztą nadal na podobnym poziomie).
Oczywiście system losowania (tzw. koszyki) nie dopuszcza do tworzenia samych silnych lub samych słabych grup eliminacyjnych, ale mimo wszystko nowa "geografia futbolowa" dużo zmieniła w eliminacjach i organizacji MŚ.


Odpowiedz z cytatem
