..."Co zrobić gdy los obdarzy mnie szczęściem spotkania w lesie dzikiego misia, węża czy też jelenia "...
Przejechałem po Bieszczadach tysjące km,a nawet setki tysięcy i nigdy nie miałem spotkania z "grubym" zwierzem.Jeżdżę większość asfaltem ale już nie wiele mi zostało dróg bocznych po których jeszcze nie jeździłem.Za każdym razem kiedy wyznaczam trasę po bocznych leśnych drogach świta mi ta myśl że mogę się wreszcie zetknąć z misiem lub wilkiem.Najgorsze są samotne (wiosenno-jesienne) wojaże po paśmie Chryszczatej,Żuków,rejon Otrytu czy głębokich Bieszczadów.Mimo wszystko słuch i wzrok trzeba mieć wytężony bo węch nam nic nie da gdyż gdy on coś wyczuje będziemy w objęciach "wroga"
Z tego co piszesz Was będzie mała gromadka więc i oczu więcej o hałasie nie wspomnę.Więc nie ma się co obawiać.
Gdyby już doszło do tego spotkania to albo wysokie drzewo ratunek może przynieść i szybkie wspinanie się na nie. Można przyjąć pozycjężółwia jak to znawcy tematu proponują i liczyć że miś zamiast naszymi pupami zajmie się krzakami borówek.
![]()



Odpowiedz z cytatem
Zakładki