Oczywiście PREM :) .... też nie jestem "pogromcą" (może tylko w innym sensie)
Kiedyś (nie tak dawno temu) stałem sobie po ... prawie po pas w Rabie (rzeka) i zawzięcie rzucałem taką małą muszką (całkowicie sztuczną ) na "warkoczyk" nurtu pod drugim brzegiem. Z tego "zajęcia" wyrwało mnie coś co delikatnie szturchnęło mnie w nogę (od wewnętrznej strony). Zerkam i ... przez moment serce przestało a potem jak oszalałe zaczęło bić .Metrowej długości (strach ma wielkie ...... ... ) zaskroniec przepływał rzekę i akurat między moimi nogami . Niejednokrotnie widywałem takie - przepływające - ale ten był szczególny - podniósł mi włosy na głowie i sprawił chwilowy "rozstrój" pracy serduszka .
Dziś "poskramiałem" pszczoły (miodobranie) i ..... mam opuchnięte nieco dłonie (teraz tylko swędzą , nie pieką już ) - taką mam z tego też "przyjemność" .


Pozdrawiam PF