Specjalistą od latającego bractwa nie jestem więc nie pytajcie jak to co prezentuje się nazywa ale siedząc samotnie i cicho z aparatem w ręku od czasu do czasu udawało się pstryknąć takie kolorowe ptice. Ot taka ciekawostka z bieszczadzkiego wypadu
pozdrawiam
Marek


Odpowiedz z cytatem