Basiu Z., dziękuję za podpowiedź. Rozporządzenie nie obejmuje jednak agroturystyki, jak sama napisałaś.

Ale w takim razie, co to jest (wg definicji prawnej, a nie w rozumieniu potocznym) agroturystyka ? Chyba usługi turystyczne w gospodarstwie rolnym, które też posiada kilka swoich ustawowych definicji (m.in. w art 55[3] Kodeksu cywilnego).
Nie będę publicznie rozszyfrowywał obiektu, co do którego mam własne "powierzchniowe" zastrzeżenia. Ale na pewno nie był to budynek związany z gospodarstwem rolnym. Zresztą chyba większość właścicieli kwater bieszczadzkich nie jest rolnikami.

Chodzi mi po prostu o taką sprawę. Jeśli ktoś zgłasza świadczenie usług polegających na wynajmie pokoi (z samoobsługą w zakresie wyżywienia), to powinien podlegać nie tylko wpisowi do ewidencji, lecz także jakiejś okresowej kontroli - w zakresie higieny, ppoż., i właśnie owych norm powierzchniowych ! Jeśli np. pokój ma mniej niż 10 m kw., to wara nazywać go dwuosobowym i wstawiać 2 łóżka ! Można wtedy tylko ew. umieścić tam jedną przyzwoitą wersalkę dwuosobową (dla bardzo zakochanych).

W budynku, który mam na myśli, jest kilka pokoików 2-osobowych z łazienkami, a nawet z telewizorami. Pokoje mają co najwyżej 7,5 m kw. powierzchni. W każdym są po 2 łóżka, 2 szafki nocne, mała szafa na ubranie i maluteńki stoliczek z 2 zydelkami do siedzenia.
Aby się po takim pokoju poruszać, trzeba łazić jedno przez drugie, skakać po łóżkach lub czołgać się pod nimi.
W przypadku pogody macha się na wszystko ręką i idzie w góry. Gorzej, gdy leje.
I jeszcze parę słów o łazience. Posiada WC, umywalkę i kabinę prysznicową, a jakże. Ale ta kabina jest tak mała, że ja, facet co najwyżej średnich parametrów (171 cm / 73 kg) miałem kłopoty z podniesieniem mydła, gdy mi upadło. Ktoś większy, grubas lub puszysta pani na pewno by się tam nie wykąpali.