wyjazd odbyl sie w dniach 14-29.06.2008

jakos przez 15 miesiecy nie moglam sie zebrac zeby dokonczyc fotorelacje

Do sanoka jedziemy autkiem z kuba i grzesiem, troche sie krecimy po sanoku zeby znalezc skodusi dogodne mieszkanie na najblizsze dwa tygodnie, ale sprawa nielatwa.. albo zakaz, albo platne albo jakies dzwigi jezdza..W koncu stawiamy ja na jakims blokowisku, komisyjnie wpisujemy w telefony i notesy ulice i numer bloku, osiedle do osiedla podobne, coby ja potem odnalezc

o 23 jestesmy juz na pkp, a dluga noc przed nami. Przygotowujemy sobie laweczki do snu na peronie.




Smiejemy sie ze powinnismy wyryc na lawkach swoje imiona i za kazdym kolejnym noclegiem dorysowywac kolejna kreske- byloby juz z 4-5 kresek. Spi sie rewelacyjnie, ale krotko, kolo 4 wjezdza nasz chyrowski pociag. Jak zwykle obserwujemy 3 krotne rozkrecanie skladu- raz gdy
"mrowki" pakuja towar w sciany, dwa gdy straz graniczna na przejsciu przeszukuje wszystkie katy i trzeci raz gdy juz na ukrainie towar jest wyjmowany. Widok to juz dla nas powszedni ale zawsze jakos milo sie patrzy na to przedstawienie :)

z chyrowa mykamy marszrutka na stary sambor, potem elektriczka do turki, marszrutka do kostriny i autobusem do ljuty. Trafiamy akurat na zielone swiatki wiec wszytsko jest umajone galazkami- domy,auta, pociagi, nawet karetki pogotowia.











Dojazd poszedl nam wyjatkowo sprawnie wiec w ljucie odwiedzamy jeszcze nasz ulubiony sklep.