Nie wiem, czy znacie taki dowcip nt. złodziejstwa w Polsce. Jest to kawał abstrakcyjny:
Diabełek został wydelegowany z piekła na Ziemię, aby sobie nakradł. Na kradzione przedmioty zabrał ze sobą kuferek.
Melduje się najpierw na granicy USA i szczerze oznajmia:
- Ja jestem diabełek, mam tu ze sobą kuferek, przyjechałem sobie nakraść.
Usłyszał odpowiedź:
- Dużo ryzykujesz. Policja sprawna, wyroki wysokie i sumujące się; ukradniesz kilka rzeczy, dostaniesz np. 42 lata, po co ci to ? Jedź sobie gdzie indziej.
I tak zrobił. Pojechał do Rosji. I znów na granicy lojalnie informuje:
- Ja jestem diabełek, mam tu ze sobą kuferek, przyjechałem sobie nakraść.
Usłyszał odpowiedź:
- Spóźniłeś się o ładnych parę lat. Wszystko tu już ukradziono, co było do ukradzenia. Jedź gdzie indziej - np. do "panskoj Polszy".
No to przyjechał do Polski. I znów na granicy oznajmia:
- Ja jestem diabełek. O cholera !!! Przecież miałem tu ze sobą kuferek ...


Odpowiedz z cytatem