cdn
Dzisiaj jedziemy w bieski, pobudka o 6. Obfite śniadanko, mocna czarna kawa i ruszamy, jeszcze tylko 260 km i witajcie ukochane biesy. Tradycyjnie zatrzymujemy się na kiełbaskę na parkingu pod Birczą. Biesy witają nas ciemnymi chmurami ale nie pada. Kwaterujemy się i wypad na grzańca „Pod Caryńską”. Smakuje wyśmienicie. W trakcie degustacji, pogoda zdecydowanie się poprawia wygląda słoneczko i uśmiecha się do nas. Miejscowa kotka przymila się i łasi oraz pozuję jak top modelka. Kotka wyjątkowo ładna. Podróż i grzane piwko robi swoje, wracamy na kwaterę aby rozprostować kości, podziwiamy przy okazji popisy latających nad naszymi głowami orlików krzykliwych. Dla nas mieszczuchów to widok niesamowity. Wieczorem spacer ścieżką przyrodniczą dookoła UG. Trasa ładna a zachodzące słońce barwi okoliczne lasy i łąki kolorami jesieni. Ranek wita słonkiem, które z trudem przebija się przez chmury. Idziemy z UG nowo wytyczonym szlakiem na caryńską. Nowy szlak jest całkiem, całkiem. Na górze wieje zimny wiatr ale jest jeden plus nie pada. Widoczność nie nadzwyczajna. W powietrzu wisi lekka mgiełka. Na szlaku ludzi na lekarstwo. Dopiero przy skrzyżowaniu szlaków zielonego z czerwonym spotykamy grupę młodzieży. Na drugim cycku carycy organizujemy popas. Ruch na szlaku zaczyna się dopiero gdy my schodzimy. Wielu mijanych „turystów” tradycyjnie idzie w góry kompletnie nie przygotowanych, wydaje się im, że połonina to deptak jak w jakimś kurorcie. Ale cóż na głupotę nie ma rady. Po zejściu idziemy uzupełnić mikroelementy „Pod Caryńsko”.
http://picasaweb.google.pl/Pyra.57/U...neIOklice50608
http://picasaweb.google.pl/Pyra.57/PoOninaCarySka