Witam,
Odświeżam temat ale moje pytanie dotyczy przejścia w odwrotnym kierunku - z Ukrainy do Polski. Latem będę próbował zrobić Łuk Karpat i po wejściu (legalnym) na Ukrainę z Rumunii dalej mój szlak będzie biegł w ten sposób, że wybitnie nie pasują mi istniejące przejścia Ukr-Pol albo Ukr-Slo. Miejscem które pasowałoby mi najbardziej są okolice Krzemieńca. W związku z tym dwa pytania:
- czy jeżeli fakt przekroczenia przeze mnie granicy nie zostanie jednoznacznie zarejestrowany, to czy w ogóle ktoś się ma prawo przyczepić? Przecież na Ukrainie, po przekroczeniu granicy z Rumunią, będę przebywał legalnie i mogę podejść aż do granicy nie łamiąc prawa. Jeżeli natomiast zostanę wylegitymowany po stronie polskiej, to nikt nie musi wiedzieć skąd się tam znalazłem. W ogóle, jeżeli dobrze rozumuję, to jedynymi służbami, które mogą mnie capnąć są nasi, bo przecież w momencie nielegalnego przekroczenia granicy będę już po stronie polskiej, skąd Ukraińcy nie mogą mnie chyba zawlec z powrotem :)
- a jeżeli zostałbym złapany na gorącym uczynku, to co dokładnie mi grozi? Słyszałem o turystach przekraczających słupki graniczne, którzy byli karani mandatami 50-100zł. Co w przypadku Polaka, który nielegalnie wrócił do kraju przez zielona granicę? Też mandat, czy jakieś powazniejsze reperkusje?
Z góry dzięki wielkie za odpowiedź i przepraszam wszystkich legalistów - doskonale wiem, że przekraczanie granicy jest niedozwolone. Proszę wiec potraktować moje zapytanie jako rozwazania czysto teoretyczne.


