Sprawa jest bardziej subtelna.
Otóż w ubiegłym wieku jakiś mądrala w rządzie Kanady stwierdził, że Indianie nie są związani ze społecznością, nie uczą się angielskiego, ich dzieci nie poddają się obowiązkowi szkolnemu itp. i trzeba to zmienić.
Rząd Kanady wtedy to podjął decyzję o stworzeniu "szkół zamiejscowych" (po naszemu obozów) gdzie miały być edukowane dzieci Indian (starszym darowali twierdząc pewnie, że ich i tak już nic nie da się nauczyć). Wyszli z założenia, że nauczenie dzieci angielskiego przyczyni się do ich lepszej naturalizacji.
Dzieci zostały przymusem odebrane rodzicom i skoszarowane w tych szkołach.
Działy się tam sceny dantejskie. Od molestowania seksualnego bezradnych dzieci po znęcanie się nad tymi mniej pokornymi.
Generalnie rodziny Indian przeszły wtedy przez piekło.
Ostatnie szkoły zostały zlikwidowane kilka lat temu.
Za to właśnie ostatnio premier Harper przepraszał rdzennych mieszkańców.
Tutaj szczegóły:
http://www.youtube.com/watch?v=qAmUe17nUdY
http://www.cbc.ca/canada/story/2008/...l-schools.html
Tak na marginesie: Kanada niedawno obchodziła swoje 140 lecie istnienia. :)
Młody kraj.



Odpowiedz z cytatem
Czas pokaże. 