W ub. tygodniu odezwał się mój kolega, o którym wyrażam się jako o M.A.
Przegadaliśmy dwie i pół godziny (od 22-giej do 0:30).
Po tej rozmowie mogę uściślić jego kanadyjski dorobek od 1981 r.
Ma:
a) dom w Vancouver, wart podobno teraz ponad 1 mln dol. kanadyjskich,
b) rentę inwalidzką w wys. 5 tys. dol. kanad. mies.,
c) córkę w wieku 8 lat (on sam ma 57, jego żona zaś w granicach 35-40, dokładnie nie wiem, a raczej - zapomniałem),
d) teściową (z Polski) na karku, z którą jednakże dobrze się porozumiewa, może z racji bliskości wieku (mniejszej różnicy wieku niż między nim a żoną),
e) przygarniętą 14-letnią kotkę,
f) bliską perspektywę b. trudnej operacji (wrzesień lub październik br.) na kręgosłup - skutek ciężkiej pracy, w ekstremalnych warunkach, przez kilkanaście lat,
g) stale dobry humor i pogodne nastawienie do życia (to jedna z jego wielu zalet), pomimo choroby i związanego z nią ostrego bólu.
Używając polskiej terminologii, jest jedynym żywicielem rodziny. Żona i teściowa nie pracują, nawet dorywczo.
A w Polsce (w Warszawie) ma jeszcze tatę, który niedawno skończył 90 lat. I nie jest to bynajmniej rekord długowieczności w jego rodzinie. Jedna z prababek czy może praprababek żyła 113 lat, w tym cały wiek XIX !!!


Odpowiedz z cytatem