Moje Panie dają radę :).
Żona chodzi do szkoły i uczy się języka, córka poszła do tutejszego przedszkola gdzie pomiędzy innymi dziećmi też uczy się języka. Ogólnie OK.
Moje Panie dają radę :).
Żona chodzi do szkoły i uczy się języka, córka poszła do tutejszego przedszkola gdzie pomiędzy innymi dziećmi też uczy się języka. Ogólnie OK.
Pozdrawiam
Darek Magusiak
"bzdura! widział ktoś sapera na linuksie?! albo pasjans? brak tych podstawowych aplikacji biurowych dyskwalifikuje ten system w urzedach."
I tak trzymać !
Słuchaj - najprawdopodobniej w najbliższych miesiącach (a może już) będziecie przechodzić kryzys psychiczny. W zasadzie każdy emigrant go przechodzi (poza tymi bardzo skrzywdzonymi w ojczyźnie). Coś w rodzaju rozczarowania rzeczywistością, żalem za pozostawionym światem, tęsknotą za tym, co było, a czego się niedoceniało czy wręcz niedostrzegało.
Podobnie jak przesadzone drzewko: zanim się przyjmie, wydaje się, że grozi mu uschnięcie. A pomimo to wyrasta później na potężne drzewo, żyje kilkaset lat - być może właśnie dzięki temu, że w porę zostało przesadzone.
Zatem musicie po prostu przetrzymać. Zacisnąć zęby i przetrzymać ten kryzys.
A z czasem, z dnia na dzień, będzie coraz lepiej. A potem to już zupełnie dobrze.
W maju 2011 r. odbędzie się jubileuszowy X KIMB. Może "podlecisz" do nas wtedy ?
Ostatnio edytowane przez Stały Bywalec ; 17-07-2008 o 13:16
Serdecznie pozdrawiam
Stały Bywalec.
Pozdrawia Was także mój druh
Jastrząb z Otrytu
Może?Czas pokaże.
Tymczasem szykuję się do poważnej wyprawy.
Wybieram się na zachodnie wybrzeże by na miejscu ocenić czy chcę tam osiaść na stałe czy też nie jest to miejsce dla mnie.
Celem jest Calgary, Kamloops i Golden, może skoczę też na chwilę do Vancouver. Ponad 3500 km w jedną stronę. :)
Pozdrawiam
Darek Magusiak
"bzdura! widział ktoś sapera na linuksie?! albo pasjans? brak tych podstawowych aplikacji biurowych dyskwalifikuje ten system w urzedach."
W ub. tygodniu odezwał się mój kolega, o którym wyrażam się jako o M.A.
Przegadaliśmy dwie i pół godziny (od 22-giej do 0:30).
Po tej rozmowie mogę uściślić jego kanadyjski dorobek od 1981 r.
Ma:
a) dom w Vancouver, wart podobno teraz ponad 1 mln dol. kanadyjskich,
b) rentę inwalidzką w wys. 5 tys. dol. kanad. mies.,
c) córkę w wieku 8 lat (on sam ma 57, jego żona zaś w granicach 35-40, dokładnie nie wiem, a raczej - zapomniałem),
d) teściową (z Polski) na karku, z którą jednakże dobrze się porozumiewa, może z racji bliskości wieku (mniejszej różnicy wieku niż między nim a żoną),
e) przygarniętą 14-letnią kotkę,
f) bliską perspektywę b. trudnej operacji (wrzesień lub październik br.) na kręgosłup - skutek ciężkiej pracy, w ekstremalnych warunkach, przez kilkanaście lat,
g) stale dobry humor i pogodne nastawienie do życia (to jedna z jego wielu zalet), pomimo choroby i związanego z nią ostrego bólu.
Używając polskiej terminologii, jest jedynym żywicielem rodziny. Żona i teściowa nie pracują, nawet dorywczo.
A w Polsce (w Warszawie) ma jeszcze tatę, który niedawno skończył 90 lat. I nie jest to bynajmniej rekord długowieczności w jego rodzinie. Jedna z prababek czy może praprababek żyła 113 lat, w tym cały wiek XIX !!!
Ostatnio edytowane przez Stały Bywalec ; 08-08-2008 o 19:24
Serdecznie pozdrawiam
Stały Bywalec.
Pozdrawia Was także mój druh
Jastrząb z Otrytu
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)