Trochę już mniej poświęciłem czasu mini ZOO, chociaż patrzyłem jak urzeczony na pierwsze ostrożne kicanie kilkoro, niedawno przyszłych na świat, maluchów miniaturowych królików. Uwagę moją też zwracał dumnie chodzący na swobodzie nasz polski bociek a także już na zapleczu w podwórzu kilka baraszkujących w stercie drewna maleńkich kotków.
Jeszcze tylko w kawiarni kawa i ciastko i pojechałem na pobliska tamę. Zbyt późna pora ograniczyła próbę zwiedzenia wnętrza elektrowni w Solinie, ale przy jakiejś okazji chciałbym tam zajrzeć.
I tak mi dzień mijał na takim „wycieczkowaniu” i wcale nie żałuję ewentualnego chaszczowania lub dreptania po górach. Tym bardziej, że cały Ośrodek Caritasu wraz z przesłaną ideą bardzo mi się podobał.
DSC08324.JPGDSC08326.jpgDSC08321.jpgDSC08323.jpgDSC08317.jpgDSC08328.JPG
cdn