15 listopada 2010 rok (poniedziałek)
Dzień dziś jeszcze piękniejszy od wczorajszego, jednak niestety to mój ostatni dzień w Bieszczadach w tym roku.
Przed śniadaniem mały spacerek a już po zaczynam się pakować, o 9.40 zdaję w recepcji klucz od pokoju. Do czasu odjazdu autobusu o 10.01 wygrzewam się na słoneczku i obserwuję puste Ustrzyki Górne. Na parkingu przed hotelem stoi jeszcze tylko jeden samochód. Gdy pominę przejazd w obie strony, chyba do sklepu, samochodu Straży Leśnej to można powiedzieć… ruch na drodze zerowy. Aż żal wracać do domu!
W Ustrzykach Dolnych jestem o 11.15 i czekam do 12.15 na przesiadkę do Warszawy. Pogoda iście wiosenna, 25 stopni. Na dworcu Warszawa Zachodnia jestem o 22.00, zamawiam jeszcze w autobusie taksówkę i w domu jestem o 22.30. Podróż trwała 12,5 godziny i wcale nie była męcząca. Dla ciekawości podam, że podróż powrotna kosztowała mnie w sumie114 zł (9+60+45).
Podsumowując, byłem krótko ale zaliczyłem wszystko co zaplanowałem wcześniej. Teraz tylko… aby do wiosny!
DSC08720.JPG


Odpowiedz z cytatem