15 lipiec 2009, środa
Rano z nerwowością wypatruję PKS w Starym Siole bo o 9.15 mam przesiadkę w Cisnej. Kilka minut spóźnienia może trochę skomplikować moje ustawienie logistyczne. Dziś mam napięty plan z kilkoma niewiadomymi. Autobus się spóźnia 10 minut i zaczynam przez drogę nerwowo zerkać na zegarek. W Cisnej jestem o 9.25 i prawie się poddaję rezygnacji, chociaż już intuicyjnie szukam jakiegoś pojazdu. Jest busik, ale on jedzie tam skąd ja przyjechałem, za nim stoi autobus. Pytam się czy na Komańczę… „wsiadaj pan”. Czekał… normalnie w świecie czekał.
Jadę do Maniowa z zamiarem zrobienia małej cofki do cmentarzyka na którym jeszcze nie byłem. Siedząc jednak myślę, że muszę ten punkt mojego programu odpuścić i przełożyć na inną okazję, wolę wracając odszukać ten w Żubraczem. Ten też jest ładny, no ale muszę realnie patrzeć.
Maniów, przystanek PKS, godzina 9.45, włączam Oregona… start w stronę Balnicy. Uważam, by nie przegapić zejścia do kapliczki po prawej stronie. Po 25 minutach jest, schodzę i wchodzę do niej. Szymon Magurycz przyłożył swoją rękę do jej odbudowy, chylę nisko głowę przed nim i jego grupą. Dobra robota, naprawdę!
Idę dalej, mijam ładny żeliwny krzyż na cokole., Bardzo uważam na lewą stronę, gdzie ma być cerkwisko i cmentarz. Po lewej stoi baraczek i ustalam, że to gdzieś tutaj, tylko w którym miejscu? Szukam wzgórka z kępą drzew. Najpierw jednak poszedłem w prawo w wysokie trawy na małym wzniesieniu. Po chwili stwierdzam, że to nie to. Cofam się, idę w lewo i już oko się cieszy, bo pasuje jak ulał na miejsce poświęcone.
Chodzę po cmentarzu zamyślony, modlę się w cichości za ludzi którzy tu leżą, czytam nagrobki, robię zdjęcia. Jest widoczna oznaka, że żywi już tu byli… nową płytą i odnowionym krzyżem z cerkwi zaznaczyli, że pamiętają.
Spędzam tutaj kilkadziesiąt minut i idę dalej. Droga zaczyna się lekko podnosić w górę, słońce praży strasznie. Docieram do torów kolejki, dalej stoi kilka samochodów, kieruję się torami do granicy. Osiągam ją o godzinie 12.15. Po 20 minutowym odpoczynku ruszę żółtym słowackim szlakiem w stronę Osadnego. Jednak wcześniej muszę popić i pojeść. Teraz widzę, że zgubiłem jedną z map, gdzieś po drodze, dobrze, że nie tę gdzie mam zaznaczony szlak słowacki.
Kilka linków do tego opisu:
http://www.twojebieszczady.pl/balnic.php
http://www.twojebieszczady.pl/dawne/balnica.php
na 1 zdjęciu… początek drogi w Maniowie, 10 dni później widziałem , jak baraczek był rozbierany, już go nie ma,
zdjęcie 5… przed tym baraczkiem trzeba skręcić w lewo i znowu w lewo na cerkwisko,
Cdn.


Odpowiedz z cytatem