Muczne, 1 czerwca 2010, wtorek
I jak wspomniałem, teraz od mostku tylko prosto. Mijam drewniane domki i po prawej stronie ładnie osadzony w bryle nowo wybudowany kościółek. Myślę, że będzie jeszcze wykończony… ja bym zakrył jednak te białe cegły drewnem w dobranej formie i zostawił sam środek frontu tak jak jest obecnie, zakryłbym też formą żaluzji, drewnianą konstrukcję wieżyczki. Zapewne projektant ma swoją wizję a fundatorzy zbierają gotówkę. Będę obserwował okazjonalnie jak się w czasie będzie zmieniał ten kościółek. Ruszam klamką ale jest zamknięty a wisząca karteczka informuje, że msze odbywają się w niedzielę o godzinie 10 rano.
I to właściwie koniec dzisiejszej wędrówki.
Oregon informuje że trwała 3 godziny 50 minut, przeszedłem 15 km 150 m, najniżej znajdowałem się na wysokości 639 m a najwyżej na 778 m. Ustrojstwo wskazywało więcej danych ale chyba na wtedy mniej ważnych bo nie zanotowałem ich.
Szkoda, że nie było ładnej pogody bo byłyby ładne widoczki ale przecież mogłoby być jeszcze gorzej więc nie będę rozpaczał nad mokrymi butami, spodniami, nakryciem głowy, kurtką no i odległością horyzontu.
Wracając zjadam obiad w Carpathi i oddaję się przyjemnościom jakie niesie łóżko w pokoju. Już będąc w pokoju, nad Mucznem przechodzi totalna ulewa, walą pioruny ale ja spokojnie na to patrzę z pozycji horyzontalnej.
cdn


Odpowiedz z cytatem