29.07.2010 (Czwartek)
Startuję z przystanku PKS Jabłonki, kawałek idę szosą na północ i skręcam w prawo w stokówkę. Mijam zapełniony śmieciami kontener , trochę dalej odbijam w lewo w gęste chaszcze. Jest sporo błota przez padające ostatnio deszcze i myślę o czekającym mnie błocie na stromym zboczu Woronikówki. Jednak strach ma wielkie oczy i czym wyżej tym bardziej sucho. Przed kilkunastu laty wchodziłem na Woronikówkę (wtedy jeszcze Walter) i całkowicie gorzej mi się na nią wtedy wchodziło a winę zwaliłbym na ówczesne buty.
Dochodzę wreszcie na 836 m i na szczycie wita mnie śmietnisko z przepełnionego pojemnika na śmieci. Ktoś postawił śmietnik myśląc zapewne, że śmieci będą wybierane przez krasnoludki. Gospodarzu tego syfu… albo zlikwiduj ten śmietnik albo go sukcesywnie opróżniaj!!! – bo wstyd! Znak wskazujący kierunek do Rezerwatu Przyrody „Woronikówka” też wskazywał inny kierunek niż powinien, ale to udało mi się poprawić.
Odpocząłem trochę na ławeczce i odbiłem właśnie do tego Rezerwatu. Prowadzi tam szlak spacerowy, ale już bez widocznej ścieżki. Wracając natknąłem się na salamandrę plamistą... w sumie to rezerwat. Schodziłem teraz tym łagodniejszym zboczem w stronę przełęczy 727 a następnie do stokówki w którą miałem skręcić w lewo, dojść do jej końca i przebić się do stokówki znajdującej się po drugiej stronie strumyka Krupiwny. Nie wchodziłem więc po drabinie na dalej idący szlak zielony. Skręciłem tak jak zamierzałem… w lewo.

DSC08482.jpgDSC08483.jpgDSC08485.jpgDSC08484.jpgDSC08486.jpgDSC08487.jpgDSC08490.JPGDSC08495.jpg