11 listopada 2015 Narodowe Święto Niepodległości
Tak do końca nie wiadomo jaka może nas spotkać pogoda, jest powyżej 10 stopni C, jest pochmurnie z chwilowymi przebłyskami słońca, nie pada, ale jest wilgotno i ziemia też jakby po deszczu. Po szybkim przemieszczaniu się chmur i szumie drzew można się spodziewać na szczycie zimnego i ostrego wiatru. Moja ocena nie przewiduje opadów w dniu dzisiejszym. Dyskretny przegląd grupy satysfakcjonuje, że są przygotowani na prawie wszystko. Michał został wcześniej pouczony, że ma wziąć kurtkę a nie sam sweterek bo tam na górze będzie chłodniej. Ewa, Michał z Agnieszką, brat i ja, wszyscy ruszają i wszyscy mają wrócić. Brat ciągle dopytuje się czy nie przygotowałem jakiegoś hardkoru a ja zapewniam, że wszyscy spokojnie przejdą trasę, chociaż drugiej połowy powrotu kompletnie nie znam i nigdy tak nie wracałem z D-K.
Dom mavo jest trochę powyżej „Gościńca Pod Jaskiniami” i my ruszamy w górę tak jak prowadzi stokówka, później skręcamy w prawo i dochodzimy do miejsca gdzie zaczyna się szlak na Dwernik-Kamień. Który już raz idę na jego szczyt?... Czwarty?… Pierwszy raz, to ponad 15 lat temu było, gdy nie było jeszcze szlaku, wchodziłem od strony Zatwarnicy tak na czuja, gdzieś tak z okolic Przełęczy 825 skręciłem na szczyt a schodziłem też bez szlaku do Nasicznego, później było poszukiwanie jaskiń i dalej do Bereżek… Drugi raz to było z mavo i małym Jasiem z wieszaniem flagi 5 lat temu… Trzeci raz to powtórka Bereżki – Zatwarnica bez jaskiń… no i teraz czwarty raz… tak, to czwarty raz na D-K.
Co tu pisać o wchodzeniu, jak na te 1004 metry prawie każdy wchodził? Wchodząc byłem ciekaw czy schowaną flaszkę 5 lat temu ktoś odszukał i wykopał, zastanawiałem się jaką flaszkę wtedy w UG kupiłem i jakiej wielkości, naprawdę już pozapominałem. Jasiu mówił, że schowaliśmy Jacka Danielsa, ja obstawiałem, że coś innego, chyba jarzębiak. Możliwe, że nigdy się tego nie dowiemy. Pięć lat temu zapisałem w relacji na Forum coś tak… „powyżej tablicy poświęconej Arturowi Nowotarskiemu rośnie brzózka, bezpośrednio pod nią, tak raczej po lewej stronie, dość płytko w folii zakopałem równo 5 lat temu (11.11.2010) flaszkę.”
Jest godzina 12.15 gdy jako ostatni docieram na szczyt i od razu kieruję swoje kroki, tam gdzie jest „skarb”. Już w pogotowiu czekają paparazzi, apraty fotograficzne, smartfony… i ja z drżącym sercem i przejęty wydarzeniem idę w „to” miejsce, gdzie może przez 5 lat leżakowała flaszka… czeka czy raczej nie czeka… niestety już przy tablicy widzę mocno odsłoniętą, zwiniętą i poszarpaną czarną folię. Teraz sobie przypominam, że wtedy zapakowałem flaszkę w duży czarny foliowy worek, mavo wskazał miejsce, ja kopałem dołek… wspomnienia wróciły… ciągnę za widoczną i nie stawiającą oporu folię…
CDN…


Odpowiedz z cytatem