Pokaż wyniki od 1 do 10 z 643

Wątek: Słów kilka(dziesiąt) o niedawnym wypadzie w Bieszczady

Mieszany widok

  1. #1
    Korespondent Roku 2009 Awatar Recon
    Na forum od
    02.2008
    Postów
    2,215

    Domyślnie Odp: Słów kilka(dziesiąt) o niedawnym wypadzie w Bieszczady

    06 maja 2016 roku Rabe
    Kiedy już poszli, ja spokojnie czynię swoje przygotowania… pakuję jedzenie i picie zarówno dla siebie jak i dla Koli, pakuję też miseczki. Kombinuję jak zabezpieczyć się nad przypadkiem niesienia psa na rękach lub plecach, gdyby już dalej nie dała rady. Niestety Kola to już staruszka ze styczniowym wyrokiem weterynarza PIES NIE DOŻYJE WIOSNY, POŻYJE NAJWYŻEJ TYDZIEŃ-DWA!!!! Panie weterynarzu wiosna właśnie w pełni a Kola właśnie rusza w bieszczadzkie góry! Szumnie to napisane „w góry”, ale z Koli perspektywy to są góry. Tym razem mój cel to poświęcić się na dłuższy spacerek z Kolą… wolno, z przystankami, z przerwami na picie i jedzenie, na pieszczotki, na obwąchiwanie krzaczków i kępek trawy, na sikanie i na wszystko co zechce. Ma jeden warunek, ma maszerować, ale nie w myśl hasła Legii Cudzoziemskiej!
    Nie wiem dokąd dojdziemy, mam jednak cel do osiągnięcia i to cel bardzo ambitny, przede wszystkim dla Koli. Ona nawet objawia zadowolenie, że przyjaciel-człowiek wyciąga ją na jakiś spacerek, gdzie czeka ją tyle nowych zapachów. Nie zdaje sobie tylko sprawy z długości trasy jaką ma pokonać. Chociaż do końca tego też nie wiem, czy czasami zwierzęta w jakiś sposób nie odbierają w myślach zamiarów jakie ma człowiek. Kola aktywnie uczestniczy w moim pakowaniu, zagląda co pakuję, kręci kółka zadowolenia, gdy są pakowane jej przysmaki, miseczka, woda. Zerka w podzięce na mnie, że o niej też pamiętam.
    Kilkanaście minut za „bobrową” grupą wyrusza także Recon ze swoją dzielną Kolą. Kierujemy się na spacerowy czerwony szlak w stronę Baligrodu. Szlak jest jednak w beznadziejnym stanie na wędrówkę z psem i przedzieramy się nad Hoczewkę. Trochę brzegiem, trochę jakimiś ścieżkami, trochę klucząc jakoś chodzimy do małej uliczki pomiędzy pierwszymi domkami Baligrodu. Oczywiście nad rzeką przystajemy, często odpoczywamy bo przecież tu coś pachnie, tu trzeba dać ślad „tu byłam”. Po półtorej godzinie od wyjścia „bobrowej” grupy dostaję sms „mamy J. Bobrowe”. Znaczy się, że nigdzie nie zbaczali, nieźle idą, wyprzedzają moje czasy. My z Kolą dalej spokojnie drepczemy już po samym mieście. Zatrzymujemy się przy nowej(!) siedzibie Nadleśnictwa Baligród. Trwają ostatnie prace wykończeniowe… fiu fiu wyszedł całkiem ładny pałacyk! Nawet ludzie lasu, co jakiś czas zaglądają do środka i w myślach zapewne zajmują dla siebie pokoje a może już mają rozdzielone. Kola dziwnie chce się tutaj dłużej pokręcić, co chwila wącha świeżo ułożoną kostkę Bauma, obchodzi skalniak, obsikuje trawnik, siada i ogląda, znowu coś ją intryguje… psa prawo.
    Muszę wreszcie to przerwać, zaczepić smycz i wreszcie ruszyć dalej w stronę mostu na Hoczewce, który otwiera drogę w stronę Stężnicy, Górzanki i Wołkowyi. My tuż za nim zmieniamy kierunek na północny i idziemy w stronę szkoły. „Wpław” przekraczamy taki fajny strumyczek o ładnej nazwie Stężniczka. To w jego pobliżu natykamy się na padalca zwyczajnego. Wołam Kolę, która podbiega z zaciekawieniem, jednak już z bliska na niego patrząc, odejść zniesmaczona jakby mówiąc… fuj, do takiego obrzydlistwa mnie wołasz?
    Trochę dalej jest przystanek na wyznaczonej ścieżce i tam sobie odpoczywamy w cieniu. Majowe słoneczko całkiem nieźle daje czadu. To dobry czas na psi posiłek i opicie się wodą. Jeszcze tylko Koli spojrzenie na człowieka-przyjaciela czy aby już nie chce dalej iść i można walnąć się na drzemkę, ale czujną. Oczywiście czujną, ona jako pies strażnik, musi przecież podnieść czasami głowę i zobaczyć co tam coś jakiś głos wydaje. Facet z którym jest, to nawet tego nie słyszy, no i tak na wszelki wypadek trzeba zerknąć na niego samego czy aby nie poszedł gdzieś i nie zostawił… ot taka ograniczona rezerwa do faceta
    Godzinę po ostatnim sms-się dostaję następny „Chryszczata, idziemy na P. Żebrak”… no nieźle, zaskakują mnie tą decyzją. No to teraz się przekonają jak jest tam z komórkowym zasięgiem. Dla mnie to też sygnał by ruszyć dalej. Trochę minut tutaj spędziliśmy, Kola dobrze odpoczęła, teraz z nieukrywaną niechęcią podnosi się i przeciąga, patrząc pytająco w moje oczy… facet, a nie można tu jeszcze poleżeć? Nie ma zmiłuj, musimy ruszać na powolną wspinaczkę ku szczytowi Kiczery Baligrodzkiej (599 m). Ścieżka prowadzi raz miękką trawą, raz błotnisto-kamienistą drogą, skrajem lub przez jakiś liściasty wilgotny lasek. Na otwartej przestrzeni robię piruety by całą otaczającą okolicę ogarnąć wzrokiem. Są naprawdę piękne widoki, duża przestrzeń, przejrzyste powietrze, słoneczna pogoda i fantastyczna panorama na sporą część okolicy, gdzie Baligród staje się miniaturowym miasteczkiem, z miniaturowymi pojazdami poruszającymi się po głównej szosie i ludźmi jak mrówki. Kola idzie dzielnie, zaskakuje kondycją i nawet stara się wyprzedzać. Gdy to zrobi, robi to z nieukrywaną dumą, że ona to właśnie prowadzi szlakiem. Spogląda wtedy co chwilę do tyłu, czy aby człowiek-przyjaciel nadąża za nią. Miło popatrzeć wtedy na nią jak jej tyłeczek i brzuszek chodzi na boki, jak uszka śmiesznie podskakują, jak przeskakuje przez błotko lub większe kamyki.
    Jeszcze trochę pod górę skrajem zagajnika i wychodzimy na wolną przestrzeń, widzimy już wieżę RTV.

    DSC00499.jpgDSC00501.jpgDSC00502.jpgDSC00503.jpgDSC00504.jpgDSC00505.jpgDSC00506.jpgDSC00507.jpg

    cdn
    Ostatnio edytowane przez bartolomeo ; 06-11-2016 o 21:01 Powód: Na prośbę autora
    Pozdrawiam :)
    -----------------
    benevole lector

    https://twitter.com/Zbyszek_Recon

  2. #2
    Korespondent Roku 2009 Awatar Recon
    Na forum od
    02.2008
    Postów
    2,215

    Domyślnie Odp: Słów kilka(dziesiąt) o niedawnym wypadzie w Bieszczady

    06 maja 2016 roku Rabe
    Tempo dyktuje Kola, nawet nie czekam aż da mi znać, że musimy odpocząć. Zatrzymuję się na dłuższą chwilę w Baligrodzie przy właśnie rozbieranej bardzo starej bielonej chacie z bali i trochę rozmawiam z sąsiadem z posesji obok, który też z nostalgią patrzy jak to coś, co miał przez długie lata w zasięgu wzroku, zaczyna znikać. Jakiś czas wcześniej już samotnego sąsiada Bóg zabrał do siebie, sporo wcześniej żonę. Mój rozmówca na twarzy ma widoczny czas przemijania, w oczach słabnący ogień życia, w myślach rozżalenie za odchodzącymi znajomymi, za znikaniem tego co było kiedyś ważne i zachodzącymi zmianami.
    Oparty o parkan, mocno zdziwiony, że ktoś mu powiedział „dzień dobry”, zatrzymał się i zagadał, pozwala wysłuchać, pozwala przekazać informacje o tym co zaraz przestanie tu istnieć, o ludziach co odeszli, jego nieżyjących sąsiadach, o ich córce której mąż zlecił rozebrać tą starą chałupę i przenieść gdzieś pod Zagórze.
    Wynajęci robotnicy walczą z kolejnymi balami chaty i składają równiutko obok jej obrysu w ładnie ułożoną stertę lub na inną stertę pod płotem. Domyślam się, że odbywa się jakaś segregacja, ale kryteriów nie znam.
    Coś spomiędzy jednej unoszonej belki wypada, wszyscy pochylają się i dyskutują. Odwróceni do nas i zajęci pracą, nie widzą nawet, że my się temu cały czas przyglądamy z bliska. Dniówka a może całe zlecenie jednak nakazuje się pośpieszyć i następna belka idzie pod wnikliwy osąd przydatności. Ta jest z brzegu obcinana, jest jeszcze do uratowana. Czas i bliskość ziemi trochę naruszył jej przydatność budowlaną jako całość, ale po obcięciu jeszcze jest dobra.
    Obydwaj patrzymy na rozbiórkę. Sąsiad smutno patrzy na każdą belkę, może nachodzą go wspomnienia, że tę oto to właśnie on podawał, on układał i pomagał wstawiać, może nawet cały dom. Nie pytam o to. On nadal oparty o płot, jakby chciał jeszcze pogadać, ale myślami sięga chyba historii swej młodości, jest nieobecny. Chce jeszcze coś mi powiedzieć, ale wszystko co ma teraz w głowie, jakieś jego obrazy przed oczyma a niewidoczne dla mnie stają się ważniejsze niż teraźniejszość, niż moja osoba stojąca obok… głos się mu załamuje i chyba paraliżuje krtań. Niesamowite, że ja czuję to co on i jeszcze widzę dokładnie jego twarz, mimikę i oczy. Trwa to chwilę a ja tej chwili nie przerywam… „patrz pan już prawie jej nie ma”. Słowa jego świszczą cicho, ledwo je słyszę, składam w myślach w zdanie.
    Kola niczym niemy obserwator siedzi pomiędzy tym człowiekiem i mną, patrzy raz na niego raz na mnie z niezwykłą uwagą. Czyżby pies rozumiał swoisty dramat jaki się tu rozgrywa? Rozczulam się sytuacją, podaję rękę nad płotem, poklepuję po ramieniu, życzę zdrowia, chcę odejść a pies jak zaczarowany patrzy się w mojego rozmówcę i ani drgnie, ani nawet nie reaguje na komendę „idziemy”.
    Klękam, głaszczę, poklepuję po boczkach i wreszcie Kola wolno rusza, ale jeszcze się ogląda. Idziemy a ja mam łzy w oczach… wzruszyła mnie ta cała sytuacja, cała rozmowa, cisza w jej trakcie, rozbierana bal po balu chata, Koli spojrzenie i smutny człowiek, sąsiad i wszystkiego co za jego życia odchodzi. Długo mnie to trzyma i nawet gdy to piszę wywołuje smutek i zapamiętany obraz.
    Z rozebranych belek pod Zagórzem zapewne zbudują coś na wzór rozebranej chaty a może zupełnie coś innego i tylko może dawna jej mieszkanka czasami dotknie starej belki i coś wspomni. Oby pamiętała wszystko co dobre.
    Już kiedykolwiek idąc lub jadąc przez Baligród moje oczy nie będą już szukać białej chaty, parcela zostanie pewnie sprzedana, może powstanie tutaj nowocześniejszy dom. Czy za dziesiątki lat… sytuacja się powtórzy?
    My sobie wolniutko idziemy przez miasteczko, idziemy z nóżki na nóżkę skrajem lewej strony drogi do Rabego. Jeszcze długi przystanek przy pomniku WOP-istów, tutaj Kola wszystko dopija i zjada. Siada naprzeciw mnie i patrzy mi jakoś tak głęboko w oczy… „tak Kolusiek domy odchodzą, ludzie odchodzą, zwierzęta odchodzą i oby zawsze w miłości odchodzili i w spokoju”. Kola się podrywa i jakoś tak bardziej ochoczo zachęca do dalszej drogi. Czyżby czuła bliski odpoczynek? Jeszcze przez mostek, jeszcze za budynkiem ORW Bystre stromo pod górkę i jesteśmy pod domkiem. Dochodzi godzina 17 i zaraz też reszta dochodzi z Żebraka, już wiedzą dlaczego nie dzwoniłem z tej trasy. Przeszli całą moją wczorajszą pętlę z dużo ładniejszą pogodą.
    Na drugi dzień w sobotę zaraz po śniadaniu oddaję klucz i jedziemy do domu. Wcześniej jeszcze słodkości u Szelców. Przed Sanokiem zaczyna padać a czym dalej tym większa ulewa i tak aż do domu.
    Teraz mógłbym napisać spokojnie „i to już koniec”, ale mam jeszcze jedną ciekawą historię, z mojego punktu widzenia oczywiście, którą w relacji przeoczyłem a chciałbym jednak o niej wspomnieć kilkoma zdaniami. Tutaj na Forum zbyt dużo o Baligrodzie się nie pisze a było to wydarzenie dla mieszkańców a i ściągnęło trochę ludzi z całej Polski i „stolicy” też i ja w tym także uczestniczyłem. Nawet gdzieś na video (link poniżej) mignąłem, porozmawiałem trochę o technice i jej filozofii z twórcami i dyskutantami. Pogadałem długo z osobą trzymającą klucze od kościoła (na video tuż po 1 minucie wchodzi do cerkwi) o jego życiu w Baligrodzie od czasu zakończenia wojny, o Świerczewskim, o UPA, o WP, Ukraińcach, Polakach, cerkwi… siłą mnie odciągnięto. Ciekawy człowiek i chętny do rozmowy. Rozmawiałem jeszcze z innym, też wiekowym człowiekiem, który nie wszedł do cerkwi, stał obok, jakiś taki zawzięty, nieprzystępny, chyba z Baligrodu, sympatyk UPA… zagadałem, rozmowa szła opornie aż została nagle ucięta, niczym japońskim nihontō.
    Recenzji nie napiszę, nie pobawię się też jej opisywaniem bo wszystko jest pod podanymi linkami wraz z video. Sami oceńcie. Na imprezę trafiłem gdy robiłem logistykę na majowy wyjazd. Cała instalacja ma zostać tam przez 1 rok. Może niektórzy się jeszcze przed majem załapią gdy zechcą.
    https://www.facebook.com/events/1184795828227901/
    http://sarp.warszawa.pl/wystawa-stud...ch-bieszczady/
    https://placpolitechniki1.wordpress....awabieszczady/

    Polecam ten film, jest tam i pan „Klucznik” i ja też gdzieś wśród gości https://vimeo.com/187985679

    DSC00517.jpgDSC00518.jpg

    Mógłbym tutaj zakończyć, ale muszę coś dodać jeszcze, pozwólcie... kilka zdań, które wystukałem na kompie jest o Koli, zwykłym kundelku, z którym obustronne relacje rodziły się w zgrzytach. Przyszła na świat choćby po to bym mógł spojrzeć innymi oczami na psa. Odeszła 10 października 2016 roku i dla niej jechałem dziesiątki kilometrów by mogła spocząć w miejscu które lubiła. Dla niej rąbałem, w strugach deszczu, siekierą dół bo aż tak twardy był prawie skamieniały piach. Pozwólcie na swoiste epitafium dla psa na bieszczadzkim na Forum, bo on też schodził tutaj trochę ścieżek.

    Śpij piesku, śpij…
    już odpocząć trzeba
    Może będziesz miał
    swój kawałek nieba
    Może będzie tam
    piękniej niż tu teraz
    Może spotkasz tych, których tu już nie ma…
    Śnij, piesku śnij…
    w snach jest zawsze pięknie
    Ciepły dom, miejsca dość
    na twe wierne serce
    Przyjdzie czas spotkać się
    potarmosić uszy
    lub razem na spacer znowu gdzieś wyruszyć
    Lecz dziś sobie śnij
    a czas łzy osuszy

    I tak doszliśmy do finito. Pozdrawiam :)
    Ostatnio edytowane przez Recon ; 06-02-2017 o 18:17
    Pozdrawiam :)
    -----------------
    benevole lector

    https://twitter.com/Zbyszek_Recon

  3. #3
    Bieszczadnik Awatar zbyszek1509
    Na forum od
    04.2007
    Rodem z
    Gostynin
    Postów
    810

    Domyślnie Odp: Słów kilka(dziesiąt) o niedawnym wypadzie w Bieszczady

    Cytat Zamieszczone przez Recon Zobacz posta
    ... Lecz dziś sobie śnij a czas łzy osuszy...
    Oj, znam ten ból i może zabrzmi to egoistycznie, ale powiedziałem sobie, nigdy więcej. A szczególnie wtedy, gdy wracałem samotnie ze spacerów, które kiedyś przemierzałem ze swoim "kundelkiem", z kluchą w gardle i nie tylko. Radość w jej oczach, podczas zabawy w chowanego, była urzekająca i na długo została w mojej pamięci. Wiele tygodni musiało upłynąć, aby móc powrócić na dawniej wspólnie, przemierzane ścieżki i bezdroża.
    Dzięki za wspaniałą relację połączoną ze wspomnieniami , która pozwoliła powrócić na ścieżki i szlaki w okolicach Baligrodu.
    Ostatnio edytowane przez zbyszek1509 ; 07-02-2017 o 03:21

  4. #4
    Botak Roku 2016 Awatar asia999
    Na forum od
    11.2008
    Rodem z
    jakieś 73 cm od Tarnicy ... w skali 1:1.000.000
    Postów
    1,691

    Domyślnie Odp: Słów kilka(dziesiąt) o niedawnym wypadzie w Bieszczady

    Cytat Zamieszczone przez Recon Zobacz posta
    Mógłbym tutaj zakończyć, ale muszę coś dodać jeszcze, pozwólcie... kilka zdań, które wystukałem na kompie jest o Koli, zwykłym kundelku, z którym obustronne relacje rodziły się w zgrzytach. Przyszła na świat choćby po to bym mógł spojrzeć innymi oczami na psa. Odeszła 10 października 2016 roku i dla niej jechałem dziesiątki kilometrów by mogła spocząć w miejscu które lubiła. Dla niej rąbałem, w strugach deszczu, siekierą dół bo aż tak twardy był prawie skamieniały piach. Pozwólcie na swoiste epitafium dla psa na bieszczadzkim na Forum, bo on też schodził tutaj trochę ścieżek.

    Śpij piesku, śpij…
    (...)
    Przyjdzie czas spotkać się
    potarmosić uszy
    lub razem na spacer znowu gdzieś wyruszyć
    Lecz dziś sobie śnij
    a czas łzy osuszy
    Pewnie Kola była "po psiemu" szczęśliwa, że zamiast chodzić od drzewka do drzewka gdzieś przy ulicy, mogła zasmakować bycia prawdziwym bieszczadnikiem :)
    Dzięki Recon za to, że chciało Ci się to wszystko opisać.

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Podobne wątki

  1. Kilka jednodnoiwych wypadów w bieszczady.prosba o pomoc.
    Przez krzysiudr w dziale Bieszczady praktycznie
    Odpowiedzi: 2
    Ostatni post / autor: 23-05-2011, 21:18
  2. o cmentarzach nie tylko w Bieszczadach, czyli słów kilka o Maguryczu
    Przez szymon magurycz w dziale Dyskusje o Bieszczadach
    Odpowiedzi: 3
    Ostatni post / autor: 17-06-2009, 08:47
  3. Kilka pytan o bieszczady wschodnie
    Przez buba w dziale Wschodni Łuk Karpat
    Odpowiedzi: 2
    Ostatni post / autor: 25-07-2007, 12:09
  4. Kilka słów o języku polskim...
    Przez WojtekR w dziale Oftopik
    Odpowiedzi: 46
    Ostatni post / autor: 22-01-2007, 12:35
  5. Słów kilka o Bieszczadzkich Wilkach
    Przez Snurf w dziale Fauna i flora Bieszczadów
    Odpowiedzi: 36
    Ostatni post / autor: 04-04-2005, 16:04

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •