aaaaaa, jak tuż za Mikowem to widziałem :)
Nie znam się na gospodarce leśnej i myślistwo raczej kojarzy mi się z tropieniem, czajeniem, podchodzeniem i celnym okiem a nie z amboną tuż obok wyłożonego żarcia dla zwierząt i nabojem pełnym śrutu z rozrzutem na kilka metrów. W dodatku bez wstydu, bo tuż koło drogi. To niedługo dojdzie, że wykopią długi rów, zrobią nagonkę i będą strzelać do zapędzonych w dole zwierząt. Później tylko zdjęcia z trofeami, bigosik i coś do popicia. Tak się tylko zastanawiam dlaczego na to godzi się organ odpowiedzialny za gospodarkę leśną a może to tak ona wygląda?