Cd… 21 lipiec 2009, wtorek
Przeszedłem Novą Sedlicę wzdłuż i wszerz chyba 3 razy, raz dla zwiedzenia (nie ma nic nadzwyczajnego do zobaczenia), a dwa na poszukiwanie spania. Pierwsze kroki skierowałem do pensjonatu „Kremenec”, znajdującego się w samym centrum miasteczka/wsi, ale tam od razu pokazano mi, że wszystko zajęte i … tak właściwie, to nigdzie nie znajdę noclegu! Na próby udowodnienia… istnienia 2 schronisk turystycznych, bo przecież opisy w Internecie,… bo na mapie,… bo przecież mieszkają tu ludzi i chcą zarobić wskazano, … usłyszałem, coś za mostem jest, można tam spróbować. Za mostem jest jakaś placówka związana instytucjonalnie z Narodowym Parkiem Połoniny, ładny budynek, za budynkiem ludzie sobie grillują, ale otrzymuję informację, że nie są tutaj gospodarzami, że oni tutaj wczasują. Skumałem od razu, że po znajomości i widać było, że niezręcznie było im o tym rozmawiać. Jeden z panów poradził iść do miasteczka Zboj. Nie poddawałem się i wtedy dopiero, a było już sporo po 18, zaczęło mi świtać spanie na przystanku PKS (słowackim). Każdy napotkany człowiek, każdy dom z jakąś tam tabliczką urzędową (min. Ośrodek Pomocy Społecznej) był nagabywany o spanie, ba… argumenty w postaci walorów pieniężnych nie robiły jakiegokolwiek wrażenia i nie widziałem nawet błysku oka. Musiałem zmienić taktykę i zacząć obserwować ludzi, a byli rzadkością, tak by wytypowany był wart zaczepienia i to w odpowiedniej sytuacji i by mnie nie zbył. Kilka osób odpuściłem i … wreszcie po około 5 minutowej rozmowie kobieta podała mi adres pod którym miałem spróbować. To już był połowiczny sukces, teraz tej szansy już nie mogłem zaprzepaścić. Idę pod ten adres, ale zbliżając się nie widzę numeru. Zatrzymuję się rozglądam a tu podchodzi do mnie staruszka z małym smykiem na rowerku i mówi, że… ona wie czemu się rozglądam, bo ten mały smyk został wysłany przez matkę z informacją, że idą do niej polscy turyści.
Były dwie opcje spania, w domu głównym lub za domem w takim „mini” domku. W tym „mini” nie było wody więc cena za pokój była 12 €, w głównym z wodą było 15 €. Zaproszony poszedłem na prezentację… i bezsprzecznie wybrałem w domu głównym. Jest tam spanie na 2 osoby, w tym „mini” można spać w 3. Pani pokazała mi, jak ma czysto, że pościel zmieni na krochmaloną, gdzie jest prysznic i nawet zaoferowała ręcznik (miałem przezornie mały ręczniczek i wszelkie przybory do mycia). Jako informację podam, że wynajmując ten „mini” można też skorzystać z łazienki ale za dodatkową opłatą 3 €. Normalnie ta 74 letnia kobieta na tle innych Słowaków zaimponowała mi podejściem handlowym.
By sprawa była na 100% dogadana zapłaciłem od razu 15 €, spytałem się czy piją piwo (był jeszcze 76 letni pan)… nie, powiedziała pani, a pan tylko filuternie się uśmiechnął, co dla mnie było jednoznaczną odpowiedzią. Byłem szczęśliwy zaklepaniem spania, więc poinformowałem, że teraz pójdę do Kremenca coś zjeść i wypić i wrócę gdzieś za godzinę i zostawiam plecak i laseczkę.
Była godzina 19.40 gdy formalności zostały dopełnione. W Kremencu jest knajpka z piciem i jedzeniem. Nie chciałem nic wydziwiać i poprosiłem o knedliczki i pilsner urquell. Dla orientacji knedliczki kosztowały 2 €, a piwo 1,33 €. Na wynos jeszcze zabrałem też pilsnerki a dla pani czekoladę milkę.
Wróciłem około 21 i chyba gdzieś parę minut po 23 skończyliśmy pogaduszki. Naprawdę super ludzie… opowieści o 2 wojnie światowej i walkach w okolicy (UPA nie było u nich), o ich życiu tutaj kiedyś (kiedyś chodziliśmy do Polski kosić trawę na siano, bo tutaj nie było) i dziś, o rodzinie, o emigracji zarobkowej tutejszej ludności (kiedyś tutaj mieszkało 1250 mieszkańców, a teraz 275). Z panem były też i inne rozmowy, ale zachowam je dla siebie.
I teraz najważniejsze! Spytałem się czy wobec totalnej niechęci Słowaków na dodatkową kasę mogę zareklamować (gratis!) na portalu internetowym o Bieszczadach ich adres zamieszkania i czy mogę napisać, że spokojnie do nich można pukać o nocleg?
Jest pełna zgoda, było uściśnięcie rąk i teraz z tego się wywiązuję. Podaję adres: Nova Sedlica 67 (dom bez numeru, obiecali go namalować!). Idąc od strony granicy trzeba przejść w lewo przez most i iść równoległą ulicą do tej głównej przelotowej. Dom stoi po lewej stronie tej drogi/ulicy (ostatnie zdjęcie). Możecie się na mnie powołać (taki facet w zielonych spodniach, zielonym kapeluszu i „fajną laseczką”, można przypomnieć o nocnej rozmowie i koniecznie samemu też pogadać!). Można liczyć na herbatę gratis (ja podziękowałem) rano i wieczorem.
Kładąc się spać poinformowałem, że pomiędzy 6 a 7 rano wyjdę w stronę Kremenca (Krzemieńca).
Jutro bardzo długie odejście pod Krzemieniec, dalej Rawki i koniec na Przełęczy Wyżniańskiej.
Linki:
http://groups.google.pl/group/pl.rec.gory/browse_thread/thread/d61c063ff7baabbd/00aebaceed160418? - 00aebaceed160418
http://www.regionsnina.sk/index.php?id=16&L=2
http://www.regionsnina.sk/index.php?id=58&L=2
http://www.kremenec.sk/
http://www.rawki.pl/slowacja.html


.
Odpowiedz z cytatem