24 lipca 2009, piątek
W nocy straszliwie wiało. Budzę się około 7 rano, wyglądam przez okno… szarówa, mgła, ale bez deszczu. Godzina 9, nadal żadnych zmian z pogodą. Około 10 chmury zaczynają ustępować. Dzwonię do pana Piotra, i chcę umówić się na sobotę, jednak on odradza bo tego dnia ma być załamanie pogody. Umawiamy się więc na dziś, obiecuję, że będę miedzy 14 a 16. Na miejscu jestem przed 14. Pomimo, że nigdy siebie nie widzieliśmy pan Piotr od razu do mnie kieruje swoje kroki, wita się i pyta czy to ze mną kilka razy rozmawiał telefonicznie i mailował. Potwierdzam także swoją gotowość na dzisiejszy dzień. Na miejscu jest też kilkuosobowa grupa ludzi którzy raczej tylko fotografują i oglądają, są nawet Niemcy.
Cdn…