Dzisiaj byłem na liturgii prawosławnej w cerkwi w Turzańsku - coś wspaniałego! Było 15 osób - 7 kobiet i 8 mężczyzn. Pardon, 9 mężczyzn, bo jeszcze ja. Z tekstów niewiele zrozumiałem, bo nie znam języka, ale choć trwała 1,5 godz. (zaczęła się o 11-tej), cały czas stałem z otwartą gębą (siedzi się tylko na kazaniu, wiele razy się przyklęka, poza tym stoi się). Najwięcej zrozumiałem z kazania, był to rys historyczny dotyczący prześladowań chrześcijań - od Nerona, poprzez Hadriana, zakończonych Edyktem Konstantyna.
A stałem z rozdziawioną gębą, bo takiego śpiewu w naszych kościołach nie usłyszysz. Coś niesamowitego, ten śpiew unosi duszę w górę! W ogóle bycie świadkiem tej liturgii to niezwykłe przeżycie.
Na końcu zostało zapowiedziane kolejne spotkanie liturgiczne, ale niestety nie wiem czy dobrze zrozumiałem, więc nie chcę wprowdzać zamieszania.