TO jest TO !
Cholera, do 8 września jeszcze tyle czasu !
Podwędzę żonie centymetr krawiecki i chyba zrobię sobie z niego "falę".![]()
TO jest TO !
Cholera, do 8 września jeszcze tyle czasu !
Podwędzę żonie centymetr krawiecki i chyba zrobię sobie z niego "falę".![]()
Serdecznie pozdrawiam
Stały Bywalec.
Pozdrawia Was także mój druh
Jastrząb z Otrytu
Miło popatrzeć i poczytać - jakieś szesnaście lat temu byłem tam na małej wycieczce. Chyba czs wrócić w stare miejsca...
Marcin
Przez cały Żuków jeszcze nie szedłem. Zaliczyłem kawałek grzbietu idąc z Polany do Ustrzyk Dolnych. Dzięki za opis. W lipcu tego roku przychodzi nam chodzić w Bieszczadach po niezłym błocie, zwłaszcza leśnymi duktami.
Bardzo lubię .......... tego rodzaju relacje (zwłaszcza ,że z "niepopularnych" miejsc.
Pozdrawiam PF
Po tym jak autor wątku poprzez swą relację odświeżył wspomnienia, postanowiłem zrobić jeden krok dalej.
Do tej pory przeskakiwałem pasmo Żukowa w poprzek, a teraz (podobnie jak Stasiuvino) zdecydowałem się przejść je wzdłuż.
Ale żeby pozostać indywidualistą na miejsce startu wybrałem Czarną.
Jest ciepły wakacyjny dzionek,tak więc konieczne jest zaopatrzenie w napoje i mogę dreptać w stronę Czarnej Dolnej. Już na początku okazuje się że idę zgodnie ze szlakiem - którego nie ma na mojej mapie.
Może to już czas najwyższy kupić sobie coś bardziej aktualnego.
Droga - podobnie jak szlak- prowadzi niezbyt ciekawą starą asfatówką w głąb wsi. Pojawiające się przydrożne tablice wzbogacają moją wiedzę o przeszłości tych terenów. Wśród starszych zabudowań można wyłowić charakterystyczne dla Bojków elementy domostw.
Co też czynię za pomocą aparatu, popijając przed miejscowym sklepem płyn co by uzupełnic chłodnicę.
.Grzeje coraz wyraźniej. Nic to, zarzucam plecak i sunę dalej w stronę Dominikany.
.
Dla niezorientowanych : Dominikana to dawny PGR na końcu wsi. Dziś wzorcowe gospodarstwo rolne prowadzone przez byłego ministra o imieniu Dominik, jaskrawy przykład że może się coś opłacać mimo że wszyscy twierdzą że się nie uda.
Zaciekawiły mnie widoczne na zboczach wzgórz zagrody dla upawianych tu dzików.
Mijam pod koniec , nowe piękne gospodarstwo agro i połykam loda w otwartym ostatnim sklepiku na trasie.
Wypytuję o drogę : tak, ta za sklepem zaprowadzi ponoć mnie prosto do Woli Sokołowej. Idę więc trochę w górę, trochę potokiem, nie przejmując się gorącem unoszącym się nad ziemią. Polna dróżka prowadzi mnie brzegiem lasu i łąk w coraz wyższe rejony.
Tylko te zajadle atakujące ze wszystkich stron krzaki dzikich malin przeszkadzają w wędrówce.
. Weź mnie, zerwij mnie, a może mnie,
. Nie nie , ja już jestem dojrzała i ze mną będziesz miał przyjemność
Z obu stron drogi rozlegają się błagalne wołania.
Trudno wędrówka musi poczekać, trzeba sprostać sytuacji.
Za to po wyjściu na leśną polanę dostałem nagrodę w postaci falujących łąk Woli Sokołowej - miejsc pięknych samych w sobie, a zaznaczonych niegdyś obecnością tu naszego Wielkiego Papieża.
.
![]()
Ostatnio edytowane przez Henek ; 17-08-2008 o 20:06
Dalej,dalej.......!
WUKA
www.wukowiersze.pl
Wuka napisała...no to idę dalej.Dalej,dalej.......!
Idę dalej, za drogą która prowadzi mnie lasem, a myśli w tym czasie chodzą swoimi ścieżkami.
Nagle zorientowałem się że słońce świeci ze złej strony.
Jak to ze złej strony ? Bo przecież idę na północ (w stronę Żukowa) a słońce świeci mi w twarz
Wyciągam swoją starą mapę i widzę tylko jedną drogę , w dodatku na północ.
No tak, nie wiem gdzie jestem. Nieprawda , wiem. jestem gdzieś gdzie dawniej żyli ludzie a teraz jest pustka i cisza.
O zgrozo ! (powiedzą niektórzy) bez GPS-a łazi ....i się jeszcze zgubi !!!
Nie przejmuję się tym , idę dalej.
skręcam w pierwszą napotkaną po lewej stronie ścieżkę, która ściąga mnie w dół. Wszystko by było fajnie tylko że cisza upalnego lata i brzęczących muszek zostaje nagle tuż obok gwałtownie przerwana przez trzask łamanych gałęzi, tak jakby znienacka czołg ruszył w środku lasu.
Nie powiem, wystraszyłem się troszkę i wypatruję co mogło ten łomot wytworzyć. No tak, dwa dorodne osobniki (typu jeleniowatego) stały przyczajone w lesie i dopiero jak się zbliżyłem na kilka metrów ruszyły wprost łamiąc wszystko po drodze.
Pewnie ich wystraszyłem , ale ja też.
Nad napotkanym potoczkiem robię przerwę na kąpiel ale i posiłek z popitkiem. I w tej głuszy dochodzi cichutkie piszczenie sms-a , otrzymuję pozdrowienia od Bazyla który utknął gdzieś w chaszczach Łupkowa. Znaczy się będzie temat na kolejną konferencję.
Ostro pod górę, przez las , bez ścieżek, na wyczucie wspinam się na Żukowa, zaczęły się ostrężyny skończyły się żarty. Chodziliście w krótkich spodniach po takich chaszczach ? Fajne wrażenie.
Ale docieram na grzbiet gdzie spotykam wyraźną drogę. Teraz lekko i przyjemnie dojść można do polany która odsłoniła się szerokim widokiem w stronę Paniszczowa
.
.
To tutaj z oddali majaczą przymglone szczyty najwyższych Bieszczadów.
To tutaj - co pisałem w kontekście relacji Statuvino- można złapać to co misie lubią najbardziej. Są takie miejsca, są.
Wędrówka grzbietem przyobleczonym wyraźną drogą jest przyjemnie rozleniwiająca. Jako ciekawostki można zobaczyć oryginalne solniczki poustawiane dla zwierzyny. Są niby oryginalne pomniki.
.
.
Ostatnio edytowane przez Henek ; 20-08-2008 o 21:53
Często tam chadzam z psem. W te i we wte. Te ambony wk... Co kilkaset metów jedna.
Ano, można często chadzaći nie widzieć wielu rzeczy które leżą obok, tak blisko.. W te i we wte.
"dosyć często rozważam co jest warte me życie?...tam na dole zostało wszystko to co cię męczy ,patrząc z góry w około - świat wydaje się lepszy.."
Pozdrawiam Janusz
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)