Dzięki wszystkim.
Wychodzi na to, że zakupy zrobimy po drodze do Duszatyna, a Komańcza to ostateczność. I wiemy, gdzie wpadniemy na pierogi.
Wciąż jednak nurtuje mnie ta słowacka strona. Czy nikt nie był w Runinie?
Pozdrówka, dżem