A może w ogóle z powodu tego psa zrezygnować z wysokiej części Bieszczadów, gdzie przecież jest i tak największy tłok, a w zamian ulokować się na obrzeżach (ze zmianą bazy mniej więcej w połowie pobytu) - w dwóch miejscach - np. rejon Komańczy i dolina Sanu, np. rejon Dwernika, (oczywiście to do dyskusji).

Jeśli nie zależy Wam akurat na połoninach, a bardziej na odludności miejsca to taka koncepcja wydaje mi się lepsza.

Niewątpliwie trzeba się liczyć z tym, że z psem nie wolno wchodzić na teren BdPN i to może stanowić poważną przeszkodę w planach wycieczkowych.

Pozdrowienia

Basia