11 maja wczesnym rankiem wsiadam w pociąg do Warszawy, a potem, dzięki uprzejmości Stałego Bywalca w jego osobisty samochód i startujemy w imię Boże w Bieszczad. W Lesku się odłączam, mam zamiar trochę połazikować tak, żeby 15 być W UG.
Potem idę pieszo do Sękowca.Może wraca ktoś w okolicach 25 maja?