Dochodzimy do potoku. Trzeba go przejść w bród. Wysokie kamienie i powalony konar gwarantują przejście suchym butem. Droga robi się niestety błotnista (choć ja to lubię, trochę błota nikomu nie zaszkodziło). Momentami trzeba obejść przez wysokie zarośla. Fakt, szliśmy świeżo po deszczu. Kolejny potok, znowu bród. Za chwilę znowu potok. W tym miejscu fantastyczne skałki i mini-kaskady - taka miniaturka Nasiczniańskiego. Piękne miejsce na odpoczynek. Idziemy dalej.
Zapomniałem o tym napisać wcześniej ale już od dłuższego czasu co chwila odchodzą boczne dróżki. Miałem wątpliwości czy dobrze idziemy, bo od ostatniego znaku "ścieżka" sporo już minęło. Na szczęcie mój kompan - Jarek - zadecydował aby się nie rozczulać tylko iść po prostu w dół. Trochę się obawiałem zejścia do Sękowca, ale jak się okazało, Jaro miał rację i już po chwili dostrzegliśmy skraj lasu. Wyłoniła się droga a przy niej samotna, zamieszkała chata. Zastanawiam się tylko jak tam ludzie docierają zimą.
Teraz drogą przed siebie. Pojawiają się pierwsze zabudowania Chmiela. Dość ciekawe gospodarstwa agroturystyczne w oryginalnym stylu. Totalna cisza, zero samochodu. Przed nami widoczny Dwernik Kamień(?). I tak jeszcze ok. 1 km i doszliśmy do skrzyżowania, gdzie spragnieni pochłoneliśmy browara z miejscowymi piwoszami.
Podsumowując - bardzo miła i godna polecenia trasa. Łatwa i krótka, o dziwo bardzo atrakcyjna turystycznie. Należy jednak pamiętać aby nie schodzić szlakiem do Dwernika tylko ścieżką do Chmiela. W bezdeszczowych okresach na pewno miły wypad dla naszych dzieci, małżonek i ogólnie ludzi nie wprawionych w pieszych wycieczkach. W chacie można spokojnie odpocząć, napić się świeżej wody czy herbaty z termosu (ewentualnie środki dopingowe, preferowane przez naszą dwójkę) oraz zjeść co nieco. Schodząc też wiele miejsc do odpoczynku (szczególnie polecam "Przystanek V") a na końcu sklep z wszystkim czego turysta po marszu potrzebuje. Szybkim tempem - 2 godziny; wolno i z częstymi dłuuugimi przystankami - max 4.
Pozdro.


Odpowiedz z cytatem