Dlatego mocno kibicuję społeczności z Komańczy, kibicuję budowniczym, kibicuję darczyńcom i trzymam kciuki za ich skuteczność. Taka budowa i budowla wzmacnia w nich więź społeczną, pokazuje ich skuteczność, wiarę w możność przejścia z projektu do materialnego urzeczywistnienia. Taka społeczność to skarb. Kiedyś przed laty, gdzieś przy ognisku i przy koniaku, chyba "słoneczny brzeg", przypadkowo zgadałem się z jakimś radnym tej miejscowości i wytknąlem mu, że Komańcza jest taka jakaś antyturystyczna, że społeczność jest taka jakaś niezintegrowana, że nie widać tej odnowy wyjścia z zahamowania komunistycznego. Teraz właśnie widzę na własne oczy tę zmianę i wierzę, że to będzie procentowalo na przyszłość. Nie pomagam w żaden sposób, tylko kibicuję ale... wiernie, przynajmniej tyle.
Nawet już nie dla odbudowanej światyni, ale dla Komańczy, dla jej społeczności mam ochotę częściej tam zaglądać.