Nie ma takich instytucji. O zbytki mają wg ustawy dbać właściciele, a konserwator ma tylko doradzać i nadzorować remonty, które może dofinansować lub nie. Większość opuszczonych obiektów należy do Skarbu Państwa, a
bezpośrednim "opiekunem" jest starosta. I KRK - jak wspomniał Henek ma w niewielu przypadkach coś do zrobienia.
Ale nie zawsze.
Przeszło tydzień temu, podczas remontu cmentarza cerkiewnego w Rakowej podszedł do nas pewien pan, który po chwili rozmowy okazał się księdzem - a Tyrawa - w tym i Rakowa była jego pierwszą parafią. Był zdruzgotany nie tyle stanem obiektu, co faktem, że we wsi parafianie budują nowy, mniejszy (i w ogóle) kościół. Sam ma pod opieką w swojej obecnej parafii cerkiew użytkowaną jako kościół i robi - wraz z parafianami wszytko by przywrócić ją do świetności.
Cerkiew jest już w tragicznym stanie, a parafianie nie są nawet w stanie wykosić trawy. Wszyscy - za wyjątkiem jednej rodziny, która zdaje sobie sprawę z tego co się stanie - zajęci są budową nowego kościoła. Wejść do cerkwi można "z kopa" i to niekoniecznie przez drzwi. Za jakiś rok budowa kościoła zostanie ukończona, a cerkiew możemy wpisać na listę, tych które spłoną z powodu wadliwej instalacji elektrycznej.
Z tego co się dowiedziałem, był plan remontu, było zwiezione drewno itd, itp konserwator jednak nie wydał zgody na "dziki" remont, zalecają wynajęcie firmy (wiadomo jakiej), plany, ekspertyzy. Wtenczas rakowianie postanowili wybudować nowy kościół. Osobiście nie popieram robienia na "dziko" bez nadzoru i licencji, ale tej cerkwi jak i wielu innych nie budowali i nie remontowali ludzie po nadzorem i z licencją, lecz zwykli miejscowi cieśle. I Pewnie to byłby jedyny ratunek dla niej.



Odpowiedz z cytatem