Hej,
to mój ukochany szlak, przechodzony najczęściej po 20 września. 12 godzin zupełnie realne, zawsze się uważałam za wolnego, ale wytrwałego piechura.
Z praktyki: 1. Wchodząc od Wetliny na Rabią, gdy człowiek zamarudzi w jeżynach, z Rawek ma dwa zejścia, krótsze do Przełęczy i dłuższe Działem /czyli istnieje modyfikacja zgodnie ze "stanem" uczestników wyprawy - to jest bezpieczne, gdy do końca nie zna się możliwości idących/
2. Działem w dół można się nieźle się rozpędzić ... więc nie zawsze warto rezygnować, ale tam dużo jagód nawet we wrześniu, osobniki o "słabym braniu się w ryzy" mogą polec.
3. Idąc w przeciwną stronę: jeśli tylko człowiek wyjdzie później niż planował /blady świt we wrześniu/, to lepiej wchodzić krótko na Rawki. Widziałam największych twardzieli, których ten szlak pokonywał. Czasami sama świadomość, że nie ma jak tego zmodyfikować, "rozwalała" idących jeszcze przed Rabią. A zejście z Rabiej jest urocze, tyle że nie zawsze w dół ;c
4. Zejście z Jawornika zielonym po całym dniu, to mordęga dla kolan. Przez 10 lat chodzenia tym szlakiem, nadal nie wiem co gorsze: wchodzić pod tą stromiznę czy z niej schodzić :D
5. Ale i tak zawsze tamtędy łażę...
Czyli tak, jak napisaliście powyżej :)
A co do kolorów jesieni, kilka z poprzedniej ...


Odpowiedz z cytatem