Sorki Bazyl że wchodze Ci w słowo ale przypomniała mi się moja wyprawa na wschód słońca na tatrzański Kościelec.Było to w czerwcu jakieś 12 lat temu.Z kumplem dotarliśmy na szczyt ok.2 godz.więc do wschodu jeszcze troche czasu pozostało.Zimno było jak cholera(ok.0) więc wsunęliśmy po milce i przytuliliśmy się do siebie(co by się ogrzac)jak para zakochanych.No i...obudziliśmy się po piątej gdy słońce było już wysoko. To był wschód-totalna porażka.


Odpowiedz z cytatem