no Piotr, te 9 godz. to raczej w tempie że łzy w oczach i komary na zębach... szedłem 2 tygodnie temu z Wyżniańskiej. 11 godz. ale z garbem na maxa... doliczając dział dziwnym trafem każdy dolicza tylko czas.. a doliczyć należy zmęczenie jeszcze :) dziewięć godzin? możliwe dla bardzo dobrego piechura, pod warunkiem że pogoda dopisze i bez większego obciążenia... ale po co? rekordu ustanawianie? ale i wytrawny piechór moze się wyłozyć... na "golca" nie da się iść... choćby jedzonko na cały dzionek... no i wody kilka literków też waży.. bo po drodze strumyków niet! :( a jesli przygrzeje??? z koleji schodząc do strumyków stracimy troche czasu... no i jakiś sprzęcik na załamanie pogody by się zdał... choć coraz więcej spotyka się ludzi którzy uważają że tylko buty i kurtka wystarczą... ważne by salomona lub innej drogiej marki i już można iść na całodzienny szlak... moje wędrowanie tą trasą zakończyło się burzą (tą bieszczadzko-anielską) ale na koncert SDM zdążyłem :)
pozdrawiam


Odpowiedz z cytatem
