Zjeżdżał z Żebraka. Drogi mu się pomyliły.
Mam nawet świadka tej historyji. Ktoś z tego forum mi pomógł. Taki tyczkowaty i milczący. I mający chody w Nadleśnictwie. Mandacik jednak kierowca zapłacił. Skromniutki, bo skromniutki ale zawsze.