W tamtym roku zaliczyłem przejście na nogach od Smolnika i praktycznie od miejsca gdzie kończy sie asfalt (w Smolniku) to zaczyna się droga surviwalowa. Podziwiałem mijające mnie polonezy lub maluchy, ale jechali nimi miejscowi i chyba intuicyjnie namierzali koleiny i dziury. Dochodzą jeszcze brody, których głębokość i wartkość zależy od opadów. W tamtym roku, po ulewach, były nie do przejechania! Jak już miałbym wybierać to jednak zdecydowałbym się na tę z Komańczy. W tym roku dojechalem tam samochodem jako pasażer ale kierowca jechał powoli i uniknął wjechania w co kolwiek. Zresztą wolną jazdę wymuszają warunki drogowe na tym odcinku. Przy okazji pozdrawiam kierowcę tego auta. :)