Hu ana, o prawie niech decyduje duchowny bez zbędnej biurokracji. Nie jest potrzebne moje błogosławieństwo ale daje je wszystkim, którzy przekonają księdza. To wesele o którym wspomniałem odbywało się od początku do końca w Łopience. Przyjęcie dla gości było na bazie w spartańskich ale klimatycznych warunkach, nie wiem jaka była muzyka, troche się domyślam, że przyjemna dla ucha wilków, żubrów i niedzwiedzi, no i oczywiście dla duchów byłych mieszkańców. Takiej fantazji i odwagi zawsze ludziom zazdrościłem i zazdroszczę, zatem odwagi i do dzieła.


Odpowiedz z cytatem