W sumie nie liczyłem...Ale trofeów było więcej, niż widziałem w jakiejkolwiek leśniczówce czy muzeum. No, może tylko w wiedeńskim Muzeum Historii Naturalnej, ale oni to zbierali po całym świecie bodaj przez 300 lat ;P
Co do Jamy: ja rozumiem: pasja, tradycja, Bieszczady, poroże w charakterze świecznika czy innego wieszaka, ale liczba... ekhm... kawałków martwych zwierząt zawsze mnie w Jamie szokowała. Co nie przeszkadza, że Pana Andrzeja pamiętam jako przemiłego człowieka i dobrego gospodarza. Ale tym bardziej ta pasja mi do niego nie pasuje.
Klasyczne szekspirowskie rozdarcie... Zdrówko.



Ale trofeów było więcej, niż widziałem w jakiejkolwiek leśniczówce czy muzeum. No, może tylko w wiedeńskim Muzeum Historii Naturalnej, ale oni to zbierali po całym świecie bodaj przez 300 lat ;P
Odpowiedz z cytatem