Intensywna eksploatacja ? To co teraz się wycina to tylko ułamek tego co się działo w latach mojej młodości. W porównaniu z UA, nasze bieszczadzkie lasy w chwili obecnej mają się świetnie.
Intensywna eksploatacja ? To co teraz się wycina to tylko ułamek tego co się działo w latach mojej młodości. W porównaniu z UA, nasze bieszczadzkie lasy w chwili obecnej mają się świetnie.
Masz jakieś materiały na ten temat, które by potwierdzały to o czym piszesz? Czy to tylko takie subiektywne odczucie?
Bo moje subiektywne odczucie jest wręcz przeciwne. Moje odczucie dotyczy ostatnich trzydziestu lat, o jakich latach Ty piszesz - nie wiadomo. Moje subiektywne odczucie pokrywa się z oficjalnymi danymi. Warto zapoznać się z materiałami opracowanymi na podstawie dostępnych danych:
https://przyrodnicze.org/wp-content/...14_10_2015.pdf
To jest jedno z wielu źródeł w internecie ale można znaleźć inne, które również wskazują na znacznie zwiększoną w ostatnich latach eksploatację.
Ja chodzę głównie poza parkiem i poza szlakami i na pewno tylu dróg zrywkowych co teraz to nigdy przez ostatnie 30 lat nie było. Powstaje również wiele stokówek utwardzanych tłuczniem bądź asfaltowanych - pewnie po to by ograniczyć pozyskanie drewna.
Być może jest to prawda ale też warto podać jakieś źródło.
Ostatnio edytowane przez sir Bazyl ; 03-07-2020 o 20:05
"Rozum mówi nie raz: nie idź, a coś ciągnie nieprzeparcie i tylko słaby nie ulega; każdy z nas ma chwile lekkomyślności, którym zawdzięcza najpiękniejsze przeżycia." W. Krygowski
Bazyl, czy Ty uważasz WWF za wiarygodne źródło ? Jeżeli chodzisz poza szlakami to chyba widzisz ile było kiedyś dróg zrywkowych, pozostałości jeszcze się zachowały. Porozmawiaj z sędziwymi drwalami bieszczadzkimi, to jest skarbnica wiedzy na temat pozyskania drewna teraz i w przeszłości.
Zechcesz wskazać alternatywę? Bo deprecjonując źródło Bazyla a nie podając własnego wiarygodności nie nabywasz. Sędziwi drwale bieszczadzcy (o ile akurat trzeźwi) są świetnym źródłem przyogniskowych opowieści. Jeżeli chodzi o dane statystyczne to ja bym się nimi nie podpierał.
Nie odpowiedziałeś mi na żadne pytanie. Z Twojej następnej wypowiedzi można sądzić, że jednak nie pisałeś o czasach swojej młodości lecz o czasach młodości sędziwych drwali bieszczadzkich. Ja napisałem o ostatnich trzydziestu latach, Być może w latach 60-tych, 70-tych było tak jak piszesz - nie wiem.
WWF nie jest źródłem - w materiale są podane konkretne źródła na podstawie których został sporządzony ten artykuł (zapoznaj się i wtedy zaneguj coś konkretnego) lub gdybyś chciał troszkę rzetelniej podejść do sprawy to są też oficjalne dane poszczególnych bieszczadzkich nadleśnictw - można tam porównać jak mediana rośnie (bo najważniejsza jest mediana - musi być szybciej, więcej żeby czasem słupki nie spadały). Parę lat temu rozmawiałem nie z sędziwym drwalem bieszczadzkim ale z bieszczadzkim leśnikiem, który już przeszedł na emeryturę i twierdził, że jak najbardziej pozyskanie drewna rośnie.
A teraz na dwa dni bez odbioru - za pięć minut ruszam w Bieszczady policzyć wszystkie drzewa :) - żeby nie było :)
"Rozum mówi nie raz: nie idź, a coś ciągnie nieprzeparcie i tylko słaby nie ulega; każdy z nas ma chwile lekkomyślności, którym zawdzięcza najpiękniejsze przeżycia." W. Krygowski
To może tak tylko przytoczę, ile osób pracowało w największym kombinacie drzewnym w Ustianowej ? Czy w hotelach robotniczych mieszkali turyści, czy raczej robotnicy leśni, drwale, zrywkarze.
W Ustrzykach Górnych były dwa, w innych miejscowościach również. Ja pamiętam lata 80-te, moim źródłem natomiast jest dziadek który był leśnikiem i ojciec były pracownik LP i BdPN.
Pozdrawiam i życzę udanego wypoczynku w tym przepięknym zakątku Polski :)
I niejako tak jakbyś się w nich zatrzymał, totalnie ignorując upływ czasu i związany z nim postęp technologiczny. Skoro je tak dobrze pamiętasz to zestaw sobie ówczesne metody pozyskiwania drewna na tym obszarze z obecnymi. Z faktem że sieć dróg na tym terenie rozrosła się w sposób nie dający się odnieść do tamtego okresu - nawet do mojego ukochanego Duszatyna pociągnęli asfaltową "autostradę". Z faktem że piłę łańcuchową a nie tylko "moja-twoja" dostaniesz w każdym markecie i nawet markowa nie jest jakimś niewyobrażalnym wydatkiem. Z faktem że samochód (i wspomniana wcześniej sieć dróg) powalający dojechać do pracy tanio i wygodnie, eliminując tym samym konieczność posiadania hotelu robotniczego, nie jest jak niegdyś przywilejem najbogatszych a rzeczą ogólnie dostępną (Golf II na chodzie zaczyna się od 600PLN). Dołóż do tego ciągniki zrywkowe zamiast koni, zautomatyzowane linie przetwórcze w tartakach zamiast rzeszy robotników i jeszcze kilka tego typu szczególików a następnie spróbuj sobie odpowiedzieć na pytanie - co liczba osób pracujących w Ustianowej i zawartość hoteli robotniczych w latach 80-tych względem teraz, może nam powiedzieć o skali pozyskiwania drewna z tego terenu. Podpowiem - tyle samo co o preferencjach seksualnych koczkodanów czewonouchych.
Verid, o jakim ty postępie mówisz ? Wiesz ile było koni w parku konnym w Pszczelinach, raczej nie. Wiesz ile ciągników gąsienicowych pracowało na tych terenach kiedyś, ile obecnie ?
Nie masz zielonego pojęcia więc daruj sobie te uwagi na temat rozwoju technologicznego. Najwięcej szkody bieszczadzkiej przyrodzie nie wyrządzają LP tylko banda Hunów która z roku na rok się powiększa i rozdeptuje te cudowne tereny. Dziękuję za ten piękny wykład, prawie tak trafiony jak wypowiedzi uczonych z WWF :) Miłego dnia życzę![]()
Ostatnio edytowane przez Ostatni Mohikanin ; 04-07-2020 o 10:22
Technologicznym, napisałem przecież. Czytanie ze zrozumieniem szwankuje?
Myślę że twoje pojęcie na temat mojego pojęcia jest co najmniej tak zielone jak określasz moje, jak nie nawet bardziej - to raz. Tak się niestety dla ciebie składa że też mam swoje obserwacje tego miejsca, pochodzące tak sprzed 30 kilku lat jak i sięgające chwili obecnej i tak jak przykładowo kiedyś konie zrywkowe były normalnym widokiem tak teraz nie uświadczysz, przynajmniej nie w rejonie w którym bywam - tyle w temacie dość bezsensownej potyczki na odczucia. Dwa - po raz kolejny ponawiam prośbę o konkrety. Ja wiem że miło się rzuca frazesami i deprecjonuje czyjąś wiedzę ale póki nie poprzesz tego rzetelnymi danymi to dalej pozostaje tylko bełkotem zranionego serduszka i niczym nie popartymi wydajemisami. Ja również mogę napisać że ty też nie masz pojęcia w żadnym kolorze ani na temat liczebności koni kiedyś i dziś ani na temat liczebności ciągników. Internet przyjmie wszystko ale czy wynika coś z tego? Nie bardzo bo ani ja nie mam zdolności telepatycznych by sprawdzić twoją głowę i zalegającą w niej pustkę w temacie ani ty nie podałeś jakichkolwiek dających się zweryfikować konkretów które by świadczyły że tą wiedzę jednak masz. Jazgot w stylu "w d.. byłeś, g... widziałeś" się do nich nie zalicza i generalnie słabo świadczy o dyskutancie.
Przynajmniej stać mnie na wykład a nie stek inwektyw bo ktoś śmiał się nie zgodzić z twoimi subiektywnymi odczuciami. Poza tym, takeś się rozhisteryzował że totalnie umknął ci fakt że nie dyskutuję o szkodliwości (czy jej braku) obecnie prowadzonej gospodarki leśnej tylko podważam twoje kategoryczne stwierdzenie jakoby obecnie wydobywano mniej drewna niż w latach poprzednich. Nie podoba ci się WWF jako źródło? Zaproponuj alternatywę ale tym razem wysil się ciut bardziej niż tylko zeznania dziadka czy drwala spod budki z piwem które kiedyś podobno słyszałeś bo już 3 lata temu, na łamach rzeszowskiego wydania Wyborczej, rzecznik prasowy RDLP w Krośnie potwierdzał zwiększający się z roku na rok pozysk drewna.
Artykuł tu: ttps://rzeszow.wyborcza.pl/rzeszow/7,34962,22149588,w-bieszczadach-wycina-sie-coraz-wiecej-drzew.html
To, czy wyliczenia RDLP na temat zasobności regionu są prawidłowe czy nie, czy te cyferki mają wpływ na retencję wody i ogólny stan środowiska w Bieszczadach i jak to się ma do rosnącej liczby osób odwiedzających ten region oraz ewentualnych szkód przez nich wyrządzanych, nie leży w granicy moich zainteresowań i nie zamierzam na ten temat dyskutować, choćby z braku rzetelnych danych statystycznych na których można by się oprzeć. Fakt pozostaje faktem że "wydobycie" drewna zwiększa się sukcesywnie z roku na rok co potwierdzają sami "wydobywający" także jeżeli ktokolwiek cokolwiek powinien sobie w tej dyskusji "darować" to zdecydowanie sugeruję:
a)zaprzestanie używania własnej bujnej imaginacji w zielonej salopce jako prawdy objawionej
b)obrzucania łajnem argumentów interlokutorów tylko dlatego że zobaczyło się tam znienawidzone trzy literki, jednocześnie nie dając nic konkretnego w zamian. Osobista niechęć do tej czy innej organizacji w żaden sposób nie wpływa na wiarygodność twoich wynurzeń.
Czytam forum ale jakoś nie mam motywacji do logowania i pisania tym bardziej. Tym razem Verid mnie zmotywował.
Jego kwiecisty wywód - jak sam go nazwał - myślę, że Ostatniego Mohikanina wbił w fotel w tych jego rodowych Ustrzykach Górnych i przygniótł ciężarem zarówno elokwencji, erudycji jak i brzemieniem diagnozy psychologicznej jako histeryka, homofoba no i konfabulatora wespół z ojcem i dziadkiem.
Nie martw się Mohikaninie. No takie czasy - co zrobić. Wraz z mądrymi i oczytanymi turystami oświecenie przychodzi w zacofane Bieszczady.
No ale o konkretach miało być.
Dane z Bieszczadzkiego Parku Narodowego za Głównym Urzędem Statystycznym. Pierwsza liczba to powierzchnia lasów na 31.12, druga to pozyskanie drewna w m3 ogółem, trzecia w tym grubizny. Reszta z lat 2001-2019 i inne szczegóły na stronie GUS
2001: 24724 8179 8179
2010: 24719 6252 6252
2019: 24440 3227 3227
Jak widać przynajmniej w Parku pozyskanie drewna maleje. I to cieszy. Chociaż ja osobiście podpiszę każdą petycję (nie wiem co mogę więcej zrobić), która ochroni choć jedno drzewo w Bieszczadach. Nie tylko tych parkowych.
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)