"Inną sprawą jest pierdolnik (nie bójmy się tego słowa) zostawiany przez ZUL-e po robotach leśnych."
Zgadzam się w 100%, bo ZUL-e, to przeważnie jacyś tam znajomi, tego lub owego związanego z Nadleśnictwem : jakaś żona leśniczego itp., która o lesie
gospodarce, ekonomii i tak dalej - ma takie pojęcie, jak hrabianka o życiu swoich poddanych.