zaczne od jednej rzeczy: zebyscie se nie mysleli - nie jestem zadnym ekoterrorysta ani innym zielonym (wrecz przecciwnie - uwazam ich za zwyklych oszustow i naciagaczy finansowych).
> wynik praktycznie nie ma sensu
moze i uproszczenie - ale w polsce mamy prawie pol miliona urzednikow. ludzi, ktorzy wymyslaja coraz to nowe przepisy, zeby nam utrudnic zycie za nasze wlasne pieniadze. byc moze pomylilem sie w wyliczeniach o pare (nawet parenascie) procent - ale to nie zmienia postaci rzeczy: urzednicy marnuja, nie tylko biesczadzki las.
> usprawiedliwianie własnych grzeszków (ognisko w lesie)
chyba zartujesz. jedna z podstawowych potrzeb czlowieka (cieplo) jest "grzeszkiem"?
pardon, bartolomeo - nie chce, zeby to zabrzmialo personalnie, ale taki tok myslenia to najlepszy przyklad, co masa urzednicza zrobila z mozgu czlowieka. primo: pozbawila nas niezaleznosci myslenia.
> Każdy powinien odpowiadać za swoje czyny i ponosić ich konsekwencje
tu sie jak najbardziej zgadzam - tylko od tego mamy glownie sumienie, a nie przepisy. najsensowniejsze "przepisy" mozna zapisac w "paru" linijkach - exemplum: dekalog, bardziej nowoczesne: konstytucja usa (nawet z poprawkami). i nie trzeba tlumaczyc ludziom potrzeby odpowiedniej krzywizny banana - nota bene wszyscy sie z tej krzywizny smieja, a nikt nie zauwazyl, ze to w okreslonym celu stworzono taki przepis: zeby uprzywilejowac dana grupe producentow.
podobnie jak zylion innych przepisow.
> miarkuj język mazeno
jak sie nie wkurzac, gdy urzedasy robia cie jak chca za twoje wlasne pieniadze.
> "katastrofy ekologiczne" w rodzaju powalenia przez wiatr halny czy inwazję kornika
baska - o korniku sam tpn juz pisal w ktorychs "tatrach": kornik nie jest katastrofa ekologiczna, tylko naturalnym regulatorem. wiatr rowniez.
a to, ze powalone przeszkadza tzw. "turystom" - niech sie wyniosa na krupowki, tam im nie bedzie przeszkadzac.
co do nasadzen - w calej polsce (nie tylko w tatrach) nasadza sie glownie iglaste (fakt, ze jodle). buk to maly procent - nie pamietam w tej chwili dokladnie ile, ale moge spytac przy okazji paru znajomych lesnikow. gdzie nie pojdziesz to sadzonki wygladaja tak:
> znikoma ilość lasów naturalnych, zdecydowana większość to plantacje leśne służące do celów gospodarczych.
a gdzie gospodarka tam grupy interesow. i nie badzmy frajerami, ze tak nie jest.
> popularnie patrząc każdy las, przez który da się przejść to nie jest las naturalny
przez kazdy naturalny las rowniez da sie przejsc, nawet przez dzungle amazonska czy bambusowy las w nepalu (to drugie przechodzilem - nia tam jakas sciezka, ino na przelaj, wiec wiem co to znaczy) - ino wiekszosc lubi chodzic po betonowych sciezkach ze swiecacymi latarniami i laweczkami. wiadomo - chodzi o wygode spaceru. ale jak wyzej - mozna na krupowki, niekoniecznie trzeba przez dolinczanski grzbiet w pysznej. na szczescie malo kto w ogole wie, gdzie to jest, a zaglada - raz na ruski rok.
> byłam na kilku szkoleniach w TPN
baska - jeszcze jedno: to co uslyszysz na oficjalnych szkoleniach, a to co uslyszysz prywatnie od lesnikow to dwie rozne sprawy. znam to srodowisko ciutek, mam kilku znajomych lesnikow. nie rozni sie ono od innych srodowisk pod tym wzgledem.
> ta droga w worku o której piszesz, to nie jest na terenie BPN
przemo, ty myslisz o drodze nr 19, odcinku blednie nazywanym blekitna aleja - prawdziwa blekitna wiedzie w strone potoku halicz. i tam widywalem wycinke. a jesli mowisz o kiczerze - pisalem, ze w otulinie.
> społeczeństwo pewnie zaordynowałoby przebudowę drzewostanu poprzez zrąb zupełny
otoz wlasnie. dla wlasnej wygody, z pomoca przepisow zwalniajacych od myslenia.
amen.



Odpowiedz z cytatem