Pierwsze słyszę i nie znam nikogo, kto by o tym słyszał, żeby w parkach narodowych Polski były opłaty za fotografowanie. Nie znalazłem tego również w internecie. Nigdy nie widziałem w żadnym parku narodowym w regulaminie opłat za bilety, a nawet w muzeach coraz częściej wprowadza się (na wzór innych krajów) wolność fotografowania (oprócz lamp błyskowych, bo one szkodzą wielu zabytkom). Może chodzić najwyżej o opłaty za takie fotografowanie czy filmowanie, które by powodowało WYŁĄCZENIE Z UŻYTKOWANIA CZĘŚCI PARKU ALBO SCHODZENIE ZE SZLAKU. Ale za tym stoi całkiem inna filozofia, mianowicie taka, że skoro ktoś powoduje niedogodności dla podstawowych, statutowych użytkowników parku - który, przypomnę, nazywa się NARODOWYM, czyli należącym do całego społeczeństwa, albo stwarza ryzyko uszczuplenia jego własności (schodzenie ze szlaku) - to powinien mu to wynagrodzić, w osobie działającego W IMIENIU SPOŁECZEŃSTWA Parku (bo bezpośrednio się nie da).
Za nową ustawą stoi całkiem inna filozofia. Społeczeństwo to szkodnicy, zagrożenie dla przyrody, najlepiej byłoby dla jej dobra zamknąć parki przed nim, ale skoro przynajmniej na razie nie można, to chociaż traktujmy je jako źródło pieniędzy. I KARZMY, KARZMY SUROWO, BO OPRESYJNOŚĆ JEST ZA MAŁA! "Zostawmy przyrodę samej sobie" - i tym, którzy się nią (teoretycznie) opiekują. Efekty tej "opieki" obserwowałem już wielokrotnie, włącznie z niszczeniem stanowisk roślin chronionych przez leśników (wyobraź sobie, że mieli czelność mieć pretensję do mnie, że "nie powiedziałem im, że tam jest stanowisko", mimo, że nie chcieli w ogóle słuchać i że studiowali przecież leśnictwo), trwałą likwidacją ostoi zwierzyny przez budowę "infrastruktury turystycznej" czy zaśmiecaniem lasu uprawnymi gatunkami celowo sadzonych roślin drzewiastych (widać jakiś koleś miał szkółkę roślin ozdobnych i sadzonki na zbyciu...). Jak wyglądają polskie lasy produkcyjne po wycinkach "opiekunów", to można sobie obejrzeć na zdjęciach satelitarnych w Google Maps. Nie mówiąc już o tym, że dopiero co na szczeblu centralnym mieliśmy pomysły np. narzucania kołom łowieckim odstrzeliwania większych planów pozyskania zwierzyny, niż było na łowiskach... Gdyby chodziło o to samo, co było do tej pory, to by nie mówiono o tym jako o nowości i by nie twierdzono, że opłaty mogą być za zdjęcia w ogóle.
Filozofia tej ustawy jest zresztą całkowicie nonsensowna, gdyż w Bieszczadach od lat np. sarny chronią się przed wilkami i rysiami poza sezonem łowieckim do wsi, co jednoznacznie wskazuje, że zwierzyna nie boi się ludzi, tylko POLOWAŃ i to obojętnie, czyich - ludzkich, wilczych, rysich... I znów ciekawostka, że w BdPN widzi się MNIEJ ZWIERZYNY, niż w sąsiednich lasach produkcyjnych. Czy to aby nie skutek polowań, odbywanych pod osłoną przepisów, zakazujących zwykłym ludziom ruchu po Parku nocą? Przecież taka dolina Wołosatki to powinien być RAJ jeleni, saren i dzików, może żubrów i nawet łosi, a wraz z nimi i wielkich drapieżników, niczym sawanna afrykańska! Mają one tam ogromne obszary łąkowe, gdzie się mogą żerować, nie szkodząc rolnikom i mając zapewnioną WIELOKROTNOŚĆ bezpiecznego dystansu od turystów, bo otwarty teren ciągnie się setkami metrów!
Dlaczego brak jest gniazd rybołowa w rezerwacie Stawy Milickie, gdzie ma on idealne warunki, ale gnieździ się on w trochę dalszej okolicy? Odpowiedź jest prosta - BO SPROWADZONO NA STAWY MILICKIE TŁUMY MASOWYCH TURYSTÓW I W IMIĘ OCHRONY PRZED NIMI PRZYRODY SKASOWANO PRAWIE WSZYSTKIE SZLAKI NAD STAWAMI. Teraz można robić ze strzelbą w ręce nad stawami co się chce bez świadków, jeśli tylko ma się "dojścia"!
Zwierzyna jest dziś NAJMNIEJ bezpieczna w parkach narodowych i rezerwatach, a dąży się do tego, żeby ten stan POGŁĘBIĆ JESZCZE BARDZIEJ!
Jeśli można bilety kupować automatycznie, to jest to de facto wykluczanie tych, którzy nie mają telefonów i wspieranie e-uzależnień, które są już poważną chorobą społeczną (długo bardzo ją ignorowano, a i teraz rząd stara się, jak widać, przywiązywać ludzi do komórek). I jeszcze też nie wiadomo, jak to parki będą interpretowały - bo wcale bym się nie zdziwił, jakby godziny otwarcia kas były utożsamiane z godzinami otwarcia parku. Jest też kwestia zależności od elektryczności - jeśli jej nie ma, park jest rankiem zamknięty... A tymczasem o wyłączeniach energii mówi się coraz częściej...
Jeśli ktoś nawet nie ma racji, to nie znaczy, że "ośmiesza się" czy też ośmiesza sprawę, tylko po prostu TRZEBA ROZMAWIAĆ, A NIKT NIE MA MONOPOLU NA RACJĘ. Ty zawsze w życiu masz rację? A jeśli nie masz i się mylisz, to znaczy, że ośmieszasz temat? Twój sposób dyskusji polega na UCINANIU jej w zarodku, twierdząc, że ktoś się pomylił. Wg Ciebie, najlepiej nie mówić NIC, żeby nie ryzykować, że się człowiek nie pomyli i nie "ośmieszy sprawy"... Co z tego wyjdzie dobrego, poza tym, że na placu boju zostaje jedna, jedyna, słuszna i obowiązująca, oficjalna narracja?
Moim zdaniem też, więcej szkodzi sprawie Twoja polityka cenzury, niszczenia lekką ręką dorobku forumowiczów, niechęci do ciekawostek i "wygaszania" tego forum. Aktywność spada na łeb, na szyję, a Ty się starasz usilnie, żeby maksymalnie zniechęcać kolejnych ludzi... Zresztą, to samo jest na wszystkich głównych forach, dotyczących Bieszczadów... Tam już wręcz często jest się wyrzucanym za mówienie o różnych nadużyciach władzy na terenie gór.
Może Ty nie jesteś w stanie czytać moich tekstów. Ale prawda jest taka, że długi tekst, napisany jednorodnie, jest NUŻĄCY. Jak na chwilę się oderwie od niego wzrok, to nie pamięta się, gdzie się skończyło. Może emotikonkibyłyby jednak lepsze? Chociaż z tymi dużymi literami to mi się zrobiło przypadkiem, a potem nie mogłem naprawić. I gdzie widziałeś u mnie użycie tych najmniejszych liter?
Nie rozumiem też, gdzie Ty u mnie widzisz jakieś "emocje" - poza ironią. To, niestety, nie są emocje - TAKIE SĄ SMUTNE FAKTY! Nic tu nie wyolbrzymiłem ani nie przerysowałem - OPISAŁEM TYLKO TO, CO SIĘ DZIEJE NAPRAWDĘ!
Tym niemniej, cieszę się, że zamiast cenzury i niszczenia cudzej pracy, zacząłeś jednak stosować argumentację. TAK TRZYMAĆ!


Odpowiedz z cytatem