Hej:)
Czytam tak i czytam...jak można oceniać wycinki nie znając zapisów operatów urządzania lasu? Dajcie ludzie jakieś końkrety - np: w wydzieleniu Xy las ma skład taki, wiek śmiaki, miąższość owaką, plan pozyskania wtedy to a wtedy, planowana miąższość do wyjęcia, planowane zabiegi pielęgnacyjne takie a takie, sposób odnowienia, rębnia itd, itd. A tak pisać to sobie można: leśnicy tną!! Zgroza!! Ta zgroza miły czternastaku trwa od wieków w karpackich lasach. Jeżeli leśnicy przekraczają zapisy planów, to będą się z tego tłumaczyć przed IL;> Aby nadzór społeczny nad leśnikami był, ekoludki powinni domagać się zapisów w ustawie o lasach możliwości kontroli przynajmniej tego, co zapisano w Operatach Urządzania zarówno po stronie planu jak i wykonania. Oczywiście z zachowaniem rygoruu tajemnicy handlowej f-my. A tak to mamy co i ruusz wielkie zamieszanie, które pewnikiem jest bezpodstawne.
Inną sprawą jest pierdolnik (nie bójmy sie tego słowa) zostawiany przez ZUL-e po robotach leśnych. Ostatnio miałem cały harmider w jednym parku o to, że po pracach leśnych został zrujnowany piękny szlak cud wąwozem wiodący. Dbałość o prawidłowe wykonanie prac, o ochronę gleby i pozostawianych drzew należy do ZUL-u ale nadzór nad tym to sprawa miejscowego leśniczego i on odpowiada za szkody i zniszczenia. Jeśli gość ma to w poważaniu, to pisać donosy na niego do nadleśnictwa ale podpisane:P Bo na niepodpisane nikt nie ma obowiązku reagować:) Jeśli leśni nie reagują, to słać protesty do RDLP oraz do zarządów P.K., o ile na tym terenie są. Fotografować wszystko i być namolnym i upierdliwym. Nic innego nie pozostaje:P

Grube drzewa w lasach gospodarczych to łakomy kąsek czternastaku. Ale zarazem trzeba sobie zdawać sprawę, że nikt przy zdrowych zmysłach nie zostawi ich wszystkich nietkniętych dłużej niż można ze względu na zagrożenie deprecjacją techniczną surowca. Za takie cuś bez uzasadnienia zrobione leśny może mieć nawet sankcje prokuratorskie, a napewno dyscyplinarne.

Mnie osobiście dziwi, że wycina się stare buki popróchniałe i koślawe jak reumatyczny dziadzia. Im bym darował, bo zarobek na nich żaden, skala demolki przy wycince w lesie gigantyczna itd. Ale się wycina, bo jakiś taksator wpisał w plan trzebież późną, odnowienie rębnią jakąś tam (która tak czy inaczej prowadzi do usuwania starodrzewu w całości). W takich lasach, gdzie stoją zgniłe drzewa ale wciąż jeszcze żywe, a dorodnych dech i tramów nie ma, szkoda chyba w ogóle z piłami hulać:P Czy nie lepiej by było poczekać na naturalną śmierć drzew i odsłonięcie się luk do odnowienia naturalnego? Ale to długa dyskusja...

Pozdrawiam,
Derty