Kiedyś pochłonąłem z dyrektorem jednego z parków narodowych w ukraińskich górkach potworną ilość przemocnej gruszowicy z zakarpackich gruszek - struć się nie strułem, ale powaliło mnie...
Marcin
A ja idę do osiedlowego sklepu i kupuję ulubioną wersję Niemirofki.
Fakt, wychodzi drożej niż polskie trunki, ale smakuje lepiej i nie ma fatalnych skutków ubocznych.
p.s. Życzę dużo zdrowia wszystkim eksperymantatorom którzy chcą dobry trunek kupić po 5 zeta.
chyba jednak nie macie az takich objawow jak ja po feralnej finlandii.. skoro piszesz sensownie na forumja przez okolo dobe mialam duzy problem zeby odroznic swiat realny od jakis urojonych snow, przypomniec sobie gdzie sie znajduje i kim wogole jestem.. potrafilam szukac kolezanki pod szafa lub wlozyc glowe do garnka z zupa (na szczescie zimna..) i wypilam tylko dwa niewielkie kieliszki... nie wiem czego tam dodali, ale nie byla to mielona ponczocha, butelka pet ani nawet zdechly szczur.. zaluje ze nie oddalam resztki tego plynu do jakiejs laboratoryjnej analizy..
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "
na wiecznych wagarach od życia...
Dziś w nocy na oddział w przemyskim szpitalu przyjęto dwóch studentów z objawami zatrucia alkoholem metylowym po spożyciu ukraińskiej wódki.Byli w Lutowiskach.
Już od dobrych kilku lat zaopatruję się w Ustrzykach Dln. od "mrówek" w priwatną kolekciję, kalganoff, chlibnyj dar, chołodnyj jar i czasami jeszcze inne gatunki ruskich wódek. Wszystkie butelki są oryginalne oraz opatrzone banderolami (ukraińskimi). Większość butelek posiada tzw. dozowniki.
Nigdy, naprawdę nigdy nie miałem takich problemów, o jakich wspominają niektórzy z Was, ze Zdradzonym Mężem na czele. A propos, może to żona Cię chciała otruć ?
Natomiast latem tego roku wypiłem trochę niedobrej, podejrzanej polskiej wódki. Miało to miejsce w Lublinie, na okolicznościowej całonocnej imprezie w dość renomowanej restauracji. Nie podaję nazwy tej knajpy, nie mając mocnych "laboratoryjnych" dowodów. Po owej wódce czułem się dość ... dziwnie. Chwilami byłem zupełnie trzeźwy, chwilami walczyłem z narastającym oszołomieniem. A późniejszy kac nie był wprawdzie straszny, ale też jakiś nietypowy i dłużej trwał.
I w ogóle uważam, że "podrabiane" wódki najczęściej są serwowane w barach i restauracjach, ale jako już kolejne zamówienie (nie pierwsze). Klient jest wówczas już, wg prawa, pijany i - nawet jeśli zorientuje się co do podejrzanej jakości trunku - to w dyskusji z barmanem czy kelnerem nie ma najmniejszych szans. A policja, która chętnie przyjedzie, zacznie od sprawdzenia stanu trzeźwości. I uzna, że pijany nie ma racji.
Ostatnio edytowane przez Stały Bywalec ; 07-11-2008 o 08:04
Serdecznie pozdrawiam
Stały Bywalec.
Pozdrawia Was także mój druh
Jastrząb z Otrytu
Serdecznie pozdrawiam
Stały Bywalec.
Pozdrawia Was także mój druh
Jastrząb z Otrytu
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)