He he gryzonie...gdy wracam po przerwie, gdy danej zimy jest np. tylko raz) do mojej bieszczadzkiej bazy, to najpierw przez 2 godziny sprzątam gówna.
Ostatnimi czasy jakieś kuny, czy coś zimuje, więc z myszami więcej spokoju, a i gówna łatwiejsze do zlokalizowania.
A któregoś lata, to siadywaliśmy przed domem przy ognisku, a myszy latały po meblach, takie rozbestwione były.
Nie jestem pewien, czy w naturalny sposób się wyniosły, skończyły sie ich "tłuste lata", czy też pozatykanie wszystkich dziur, szybów wentylacyjnych metalowymi siatkami zdało egzamin...
Pozdrawiam:)
Sorry za OT![]()


Odpowiedz z cytatem