pamietam ze w hotelu pomieszkiwali rozni ciekawi ludzie, chyba w 98 roku osiedlil sie w jednym z pokoi henek, emerytowany nauczyciel z krakowa, ot wczesniej nie mial odwagi a na starosc zapragnal sprawdzic jak naprawde wyglada bieszczadzka legenda.. nawet mial tam piecyk. fajnie gral na gitarce, opowiadal o topielcach z soliny i mial wielu przyjaciol wsrod SG. To on opowiadal nam ze w jednym miejscu nad solina , w miejscu gdzie zatopiono cerkiew, czesto slychac dzwiek dzwonow i dziwne kregi rozchodza sie po wodzie, (pojechalismy nawet to sprawdzic, plywalismy caly dzien kajakiem w wymienionym miejscu i nic..glupio nam bylo ze nas facet tak wkrecilot se zrobil jaja z glupich dzieciakow..no ale zle dorachowalismy trase i nocleg nam wypadl na pobliskim skalistym brzegu..tam nie tylko dzwieki dzwonow spod wody bylo slychac.. najdziwniejsze bylo to ze jak zamykalismy oczy w namiocie to kilka osob mialo wrazenie jakby mocna latarka lub swiatlami z auta ktos nam swiecil w twarz.. po otwarciu oczu i wyjsciu z namiotu panowala totalna ciemnosc..sytuacja powtarzala sie kilka razy...sytuacja ustala dopiero po wystawieniu warty przed namioty..
Rok pozniej juz goscia nie bylo w tarnawie..moze zostal smolarzem jak planowal


ot se zrobil jaja z glupich dzieciakow..no ale zle dorachowalismy trase i nocleg nam wypadl na pobliskim skalistym brzegu..tam nie tylko dzwieki dzwonow spod wody bylo slychac.. najdziwniejsze bylo to ze jak zamykalismy oczy w namiocie to kilka osob mialo wrazenie jakby mocna latarka lub swiatlami z auta ktos nam swiecil w twarz.. po otwarciu oczu i wyjsciu z namiotu panowala totalna ciemnosc..sytuacja powtarzala sie kilka razy...sytuacja ustala dopiero po wystawieniu warty przed namioty..
Odpowiedz z cytatem